Telegraf historyczny
|
|
CESARZ W NIEWOLI
A.B.
Rzadko w historii zdarzało się, naczelny wódz i władca państwa dostał się do niewoli i to na samym początku wojny. Szczególnie, że miało to miejsce nie w średniowieczu, kiedy król powinien szarżować w pierwszym szeregu, ale w dobie nowożytnego, dziewiętnastowiecznego państwa. A jednak, zdarzyło się… Cesarz Napoleon III Bonaparte, sprowokowany przez tzw. depeszę emską kanclerza Bismarcka, wypowiedział wojnę Prusom 19 lipca. Ale już niecały miesiąc później (10 sierpnia) musiał myśleć o obronie własnej stolicy. 23 sierpnia dowodzona osobiście przez cesarza i marsz. MacMahona armia Châlons ruszyła na pomoc armii Renu, okrążonej pod Metzem. Jednak pod względem wyrafinowania taktycznego Francuzi grali najwyraźniej w niższej lidze. Tydzień później wojsko cesarskie zostało zaskoczone pod Beaumont i odsiecz sama znalazła się w okrążeniu. Szans na to, że kolejna armia przyjdzie w sukurs niefortunnemu monarsze, nie było. 1 września Franccuzi podjęli rozpaczliwą próbę przedarcia się przez pierścień 200 tys. niemieckich żołnierzy feldmarszałka Helmuta von Moltkego. Bezskutecznie. W tej jednej tylko bitwie stracili prawie 3 tys. zabitych i kilkanaście tys. rannych. Ponad 21 tys. żołnierzy dumnej Francji dostało się do niewoli. W tej sytuacji następnego dnia cesarz Napoleon III nakazał wywiesić białą flagę. Wraz z nim skapitulował ranny marsz. MacMahon, 39 generałów i prawie osiemdziesięciotysięczna armia. Nie był to jednak koniec wojny. Na wieść o kapitulacji 4 września lud Paryża (jak miał to we zwyczaju) proklamował republikę, utworzył Rząd Obrony Narodowej i zabrał się za przygotowania do obrony. Na niewiele się to zdało. Niemcy wygrali wojnę i styczniu 1871 roku ogłosili w zajętym Wersalu powstanie Cesarstwa Niemieckiego, kończąc tym samym proces jednoczenia Niemiec. Zaś bitwę pod Sedanem lord Edgar Vincent D’Abernon uznał za XVI przełomową bitwę w historii.
|
Telegraf historyczny
|
|
PRZYWRÓCIĆ RUINOM SCHLUDNY WYGLĄD
A.B.
<!-- /* Font Definitions */ @font-face s{font-family:"Cambria Math"; spanose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; smso-font-charset:238; smso-generic-font-family:roman; smso-font-pitch:variable; smso-font-signature:-1610611985 1107304683 0 0 415 0;} /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal s{mso-style-unhide:no; smso-style-qformat:yes; smso-style-parent:""; smargin:0cm; smargin-bottom:.0001pt; smso-pagination:widow-orphan; sfont-size:12.0pt; sfont-family:"Times New Roman","serif"; smso-fareast-font-family:"Times New Roman";} .MsoChpDefault s{mso-style-type:export-only; smso-default-props:yes; sfont-size:10.0pt; smso-ansi-font-size:10.0pt; smso-bidi-font-size:10.0pt;} @page WordSection1 s{size:612.0pt 792.0pt; smargin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; smso-header-margin:35.4pt; smso-footer-margin:35.4pt; smso-paper-source:0;} div.WordSection1 s{page:WordSection1;} --> Jak poinformował burmistrz Kazimierza Dolnego Grzegorz Dunia, już wkrótce rozpoczną się prace związane z renowacją ruin czternastowiecznego zamku, wzniesionego przez Kazimierza Wielkiego. Mimo, że pozostałości twierdzy i tak są niewątpliwą atrakcją turystyczną i obowiązkowym punktem każdej wycieczki do Kazimierza, to niekonserwowane od prawie 40 lat mury wymagają renowacji. Przedsięwzięcie ma na celu nie tylko zachowanie obecnego stanu budowli, lecz także jej „ożywienie”. W przyszłości pośród średniowiecznych murów mają się odbywać spektakle, koncerty i widowiska. Oprócz tego archeolodzy planują też przeprowadzić dokładne badania ruin. Do tej pory nie udało się systematycznie przekopać zamkowego wzgórza, a jak twierdzą naukowcy, pierwotnie dziedziniec był położony niżej, niż obecnie. Czyżby zatem można było spodziewać się jakichś sensacyjnych odkryć w postaci nieznanych komnat czy choćby sklepień piwnicznych? Archeolodzy są ostrożni, choć nie tak dawno w ruinach kazimierzowskiego zamku odsłonięto fragmenty gotyckich posadzek i maswerków. Prace, obejmujące również stojącą nieopodal basztę, potrwają do jesieni przyszłego roku. Całkowity koszt wyniesie ok. 7 mln zł, z czego 5 mln zostanie pozyskanych z unijnego Regionalnego Programu Operacyjnego, a 1 mln zł wyłoży ministerstwo kultury.
|
Telegraf historyczny
|
|
RUŚ IDZIE NA BISKUPIN
A.B.
<!-- /* Font Definitions */ @font-face s{font-family:"Cambria Math"; spanose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; smso-font-charset:238; smso-generic-font-family:roman; smso-font-pitch:variable; smso-font-signature:-1610611985 1107304683 0 0 415 0;} /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal s{mso-style-unhide:no; smso-style-qformat:yes; smso-style-parent:""; smargin:0cm; smargin-bottom:.0001pt; smso-pagination:widow-orphan; sfont-size:12.0pt; sfont-family:"Times New Roman","serif"; smso-fareast-font-family:"Times New Roman";} .MsoChpDefault s{mso-style-type:export-only; smso-default-props:yes; sfont-size:10.0pt; smso-ansi-font-size:10.0pt; smso-bidi-font-size:10.0pt;} @page WordSection1 s{size:612.0pt 792.0pt; smargin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; smso-header-margin:35.4pt; smso-footer-margin:35.4pt; smso-paper-source:0;} div.WordSection1 s{page:WordSection1;} --> 18−26 września już po raz 16. w Biskupinie odbędzie się festyn archeologiczny. Tym razem Muzeum Archeologiczne w Biskupinie wraz z Instytutem Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego zapraszają na imprezę pod hasłem „Ruś znana i nieznana”. Celem jej twórców jest przełamanie stereotypów dotyczących naszych słowiańskich pobratymców ze wschodu. Wśród atrakcji przewiduje się koncerty muzyki dawnej, pokazy szermiercze w wykonaniu wojów z jednej z moskiewskich szkół fechtunku i inscenizacje ważnych momentów z historii Rusi. Warto będzie także odwiedzić wystawę dotyczącą najdawniejszych dziejów Europy Wschodniej.
|
Telegraf historyczny
|
|
DREWNIANE STONEHENGE W OHIO
A.B.
Nie tylko starożytni mieszkańcy Wysp Brytyjskich oglądali niebo za pomocą monumentalnych konstrukcji w kształcie okręgu. Podobne obserwatorium 2 tys. lat temu zbudowali także rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej (reprezentujący tzw. kulturę Hopewell), którzy zamieszkiwali tereny dzisiejszego stanu Ohio. Amerykański krąg, w odróżnieniu od swego europejskiego odpowiednika, został zbudowany z drewnianych bali. Dlatego o jego istnieniu świadczą jedynie dziury w ziemi i pozostałości konstrukcji ziemnych. Moorehead Circle – bo tak formalnie nazywa się to miejsce − składa się z kilku koncentrycznie ułożonych pierścieni o średnicy 57 m. Budowla służyła zapewne przede wszystkim do obserwacji ruchu Słońca. Badający ją archeolodzy z Wright State University w Dayton przygotowali już wirtualny model i odkryli, że w dniu letniego przesilenia na półkuli północnej Słońce wschodzi dokładnie na linii wejścia do kręgu. Tak samo jak w Stonehenge. Uczeni sądzą, że odkryte w 2005 roku „woodhenge” nie jest jedynym tego typu obiektem w Ameryce Północnej.
|
Telegraf historyczny
|
|
ŁYŻKA Z KOŚCI DZIADKA
A.B.
Zespół meksykańskich naukowców z Narodowego Uniwersytetu Meksykańskiego (Universidad Nacional Autónoma de México) pod kierunkiem Abigail Mezy Peñalozy badający ślady kultur preazteckich w okolicach pozostałości prekolumbijskiego miasta Teotihuacan w Meksyku natrafił na zaskakujące i dość makabryczne znaleziska. Od dawna wiadomo, że indiańskie kultury Ameryki Środkowej zupełnie inaczej niż np. Europejczycy odnosili się do śmierci, postrzegając ją jako coś zupełnie naturalnego i nie stanowiącego tabu. W wielu tamtejszych cywilizacjach praktykowano (a często praktykuje się do dziś) m.in. grzebanie zmarłych krewnych w pobliżu lub wręcz w obrębie domostw. Mieszkańcy tego regionu, żyjący między I wiekiem p.n.e. a VII n.e., mieli jednak jeszcze bardziej otwarty stosunek do spraw ostatecznych. Meksykańscy badacze zbadali kościane narzędzia używane tam przed wiekami i okazało się, że wykonano je z ludzkich kości. Mało tego, dokładniejsza analiza wykazała, że kości te (głównie udowe i czaszki) należały do miejscowych, prawdopodobnie krewnych. A zatem przedmioty codziennego użytku – m.in. grzebienie, guziki, igły – były... rodzinnymi pamiątkami. W nieco innym rozumieniu niż dzisiejsze.
|
Telegraf historyczny
|
|
SKARB MONET NA WARSZAWSKIEJ STARÓWCE
Małgorzata Jaroszek
W remontowanych piwnicach Muzeum Historycznego m.st. Warszawy przy Rynku Starego Miasta odkryto skarb 1211 srebrno-miedzianych monet. Po wstępnym oczyszczeniu z ziemi waży aż 4kg. Monety to orty, czyli ćwierćtalary, szóstaki koronne (monety sześciogroszowe), tynfy (srebrne złotówki) oraz trojak (moneta wartości trzech groszy). Najstarszą wybito za panowania Jana Kazimierza, w 1663 roku, a najmłodsza, wybita za Augusta II Sasa, pochodzi z 1702 roku. Niewykluczone, że monet jest więcej, ponieważ niektóre mogą być ze sobą sklejone. Historycy przypuszczają, że skarb zakopał po 1702 roku winiarz, do którego należała kamienica mieszcząca dziś muzeum. W tym czasie trwała wojna północna i Warszawa była zagrożona przez wojska szwedzkie. Możliwe, że właściciel próbował zabezpieczyć pieniądze na kontrybucję lub łapówkę. Monety zostaną oczyszczone, skatalogowane i wyeksponowane w wyremontowanych piwnicach muzeum w przyszłym roku.
|
Telegraf historyczny
|
|
LATEKS WYMYŚLILI AZTEKOWIE
A.B.
Jednym z najważniejszych wynalazków, jakie prekolumbijscy Amerykanie dali światu, kauczuk. Chociaż dopiero w XIX wieku producenci opon samochodowych opracowali metody produkcji gumy twardej i wytrzymałej, a jednocześnie elastycznej, to technologia wytwarzania kauczuku była rozwinięta już wiele wieków przed przybyciem Europejczyków do Mezoameryki. Gumę kauczukową produkowali Olmekowie, Majowie, ale największymi jej wytwórcami byli − według badań naukowców z Instytutu Technologii w Massachusetts − Aztekowie. Rzemieślnicy azteccy potrafili uzyskać wiele rodzajów gumy kauczukowej – w zależności od zastosowania. Amerykańscy uczeni – m.in. metodą doświadczalną – odkryli, że Aztekowie używali do produkcji gumy soku wilca (Ipomoea), powszechnie występującej rośliny. Dodawany w odpowiednich proporcjach do mleczka kauczukowego tworzył mieszaninę, z której przy właściwej obróbce termicznej uzyskiwano gumę o różnym stopniu twardości i rozciągliwości. Z niej robiono np. piłki do słynnej azteckiej gry, która kończyła się często dekapitacją drużyny przeciwnej, opisane przez konkwistadorów, a nigdy nieodnalezione, podeszwy sandałów, a także inne elementy stroju.
|
Telegraf historyczny
|
|
TYRANOZAUR NIE TAKI SZYBKI
A.B.
Naukowcy Max Donelan z kanadyjskiego Simon Fraser University w Burnaby i John Hutchinson, ekspert z dziedziny badań na sposobem poruszania się dinozaurów z Royal Veterinary College w Londynie ogłosili ostatnio wyniki analiz nad mechaniką ruchu tyranozaura. Na podstawie pozostałości przedpotopowych gadów oraz licznych rekonstrukcji anatomii dinozaurów próbowali odtworzyć także ich system nerwowy i dzięki temu dowiedzieć się więcej na temat dynamiki i ruchliwości T-rexa. Punktem odniesienia były dla nich systemy nerwowe dzisiejszych dużych zwierząt − słoni. Badacze doszli do wniosku, że tyranozaur, agresywny drapieżnik, owszem, był maszyną do zabijania, ale dość powolną. Impulsy nerwowe u wszystkich kręgowców mkną z szybkością ok. 55 m/s, co prowadzi do dosyć prostego wniosku, że im większe zwierzę, tym więcej czasu potrzeba na dotarcie informacji z - dajmy na to - receptora nerwowego w lewej stopie do mózgu. Ergo: taki osobnik porusza się wolniej lub ma gorszą koordynację. A zatem tyranozaur, choć przerażający, efektownych pościgów w czasie polowań raczej nie podejmował. Potwierdzają to także niedawne ustalenia innych uczonych, którzy twierdzą, że tyranozaury polowały głównie na młode, słabsze osobniki. Wątpliwości przy ich porównywaniu do słoni buzą jednak dwie okoliczności: słonie są czworonogimi ssakami i jako roślinożercy nie muszący gonić za uciekającym pokarmem.
|
Telegraf historyczny
|
|
POSZUKIWANIA GROBU SIECIECHA
A.B.
Postać palatyna Sieciecha jest w polskiej historiografii dość dobrze znana i opisana, znamy ją przede wszystkim z przekazu Anonima zwanego Gallem. Wszechwładny urzędnik księcia Władysława Hermana jest jednym z pierwszych (po mazowieckim Miecławie) możnowładców szykujących zamach stanu w państwie polskim. Był też pierwszym na ziemiach polskich emitentem prywatnej monety. Sieciech za swoje knowania został z Polski wygnany i choć po jakimś czasie powrócił (prawdopodobnie został oślepiony), to nie znamy miejsca jego pochówku. Odnalezienia jego grobu podjęli się niedawno archeolodzy z Fundacji Przyjaciół Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Według nich kluczem do sukcesu będzie najpierw lokalizacja Sieciechowa – rodowej siedziby Sieciecha. Oczywiście miejscowość o tej nazwie istnieje (dziś w powiecie kozienickim), nie zachowały się jednak – a przynajmniej ich nie odnaleziono − żadne pozostałości grodu. Naukowcy wiele sobie obiecują po możliwościach współczesnej techniki. Planują wykonanie zdjęć lotniczych i przeprowadzenie badań geodezyjnych. Ostatnie wzmianki o grodzie pochodzą z XIII wieku, a od tego czasu zmienił się zarówno bieg Wisły, nad którą go wzniesiono , jak i topografia terenu. Odnalezienie grobu Sieciecha może mieć spore znaczenie dla naszej wiedzy o dziejach Polski wczesnopiastowskiej.
|
Telegraf historyczny
|
|
ZACZĘŁO SIĘ W SIERPNIU...
A.B.
Lipcowe podwyżki cen żywności – na dodatek ogłoszone post factum – spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem społeczeństwa polskiego. Pierwsze zakłady (m.in. w Warszawie, Ursusie, Tczewie i Sanoku) stanęły już 1 lipca, do końca miesiąca strajkowa fala rozlała się już po całym kraju. Władze komunistyczne próbowały ją powstrzymać za pomocą podwyżek płac w poszczególnych fabrykach, co tylko nasiliło protesty. 14 sierpnia rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej, gdzie domagano się m.in. przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, zwolnionych za działalność związkową. Do stoczniowców dołączyły inne zakłady Trójmiasta. Utworzony 16 sierpnia Międzyzakładowy Komitet Strajkowy ogłosił 21 postulatów. Domagano się przede wszystkim powołania niezależnych związków zawodowych, a także wolności słowa, zagwarantowania prawa do strajku, uwolnienia więźniów politycznych, podania informacji o stanie gospodarki polskiej, podwyżki płac itp. 18 sierpnia strajk podjęły zakłady pracy w Szczecinie, a powstały tam MKS sformułował 36 postulatów, częściowo identycznych z trójmiejskimi. Rozmowy przedstawicieli rządu z członkami MKS w Szczecinie zakończyły się 30 sierpnia podpisaniem porozumienia, a następnego dnia podobne porozumienie charakterystycznym dużym długopisem sygnował w Gdańsku Lech Wałęsa, a także wicepremier Jagielski. Punkt pierwszy brzmiał wręcz rewolucyjnie: Działalność Związków Zawodowych w PRL nie spełniła nadziei i oczekiwań pracowników. Uznaje się za celowe powołanie nowych samorządnych związków zawodowych, które byłyby autentycznym reprezentantem klasy pracującej. Wałęsa niczym bokser świętujący zwycięstwo przy linach ringu wspiął się na bramę i oznajmił strajkującym: „Mamy wreszcie niezależne, samorządne związki zawodowe”. Rok później „Solidarność” liczyła już przeszło 10 mln członków.
|
|
|