Recenzje
|
|
CAŁKIEM BLISKA EGZOTYKA
Jerzy Rohoziński
Miłośnicy Europy Środkowo-Wschodniej, nie przegapcie! Ukazała się pierwsza w Polsce monografia Gagauzów. Zagadkowej grupy, która miała swoje pięć minut w światowych mediach na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia przy okazji separatystycznej przepychanki z władzami niepodległej Mołdawii. Gagauzi to etnograficzna ciekawostka dużego kalibru. Jedyny lud turecki wyznający chrześcijaństwo. Hadżi (Haci) to u Gagauzów ktoś, kto odbył pielgrzymkę do Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Skąd się wzięli? Bóg jeden raczy wiedzieć. Mnóstwo teorii i prawie żadnych dowodów. Dla jednych to potomkowie Pieczyngów, dla innych – Protobułgarów, Połowców, Oguzów, Turków seldżuckich, sturczonych słowiańskich Bułgarów (tak uważa się w Bułgarii), sturczonych Greków (tak uważa się w Grecji) albo mieszanki Wołochów, Greków, Wenecjan i Genueńczyków. Wiadomo tylko, że Gagauzi w XVIII i XIX wieku wraz z Bułgarami przesiedlali się z osmańskiej Dobrudży i okolic Warny do rosyjskiej Besarabii. Ależ to pogranicze turecko-habsbursko-rosyjskie ciekawe!
|
Recenzje
|
|
ODKRYWANIE TYBETU
Tomasz Flasiński
Medialność kwestii tybetańskiej powoduje, że wśród wcale licznych popularnych prac poświęconych Krainie Śniegu bardzo trudno znaleźć na polskim rynku poważne opracowanie naukowe. Z radością należy więc powitać przekład książki autorstwa szwajcarskiej orientalistki, jedyną wadą tego dzieła jest bowiem chyba zwięzłość. Dzieje Tybetu – od czasów najdawniejszych do współczesnych – przedstawiono w tej pracy żywym, przystępnym językiem, nie ulegając (rzecz rzadka przy tym temacie) pokusie stronniczości. Z kart książki wyłania się obraz państwa położonego na uboczu przemian zachodzących w otaczającym świecie, ale nie zawsze tak izolowanego jak w latach bezpośrednio przed wkroczeniem wojsk Mao. Autorka niemało miejsca poświęca omówieniu relacji Tybetu z Indiami, Mongolią i obecnym panem ziem tybetańskich Chinami. Próbuje m.in. odpowiedzieć na częste (nie tylko w literaturze) pytanie, jaki właściwie był status kraju dalajlamów przed 1949 rokiem i jak z punktu widzenia Lhasy, prezentowała się niesprecyzowana chińska „suwerenność” nad Tybetem. Wiele miejsca poświęcono również – wśród rozmaitych kwestii poruszonych w tekście – opisowi tybetańskiego buddyzmu i cechom odróżniającym go od innych odmian tej nauki, jak choćby znacznym wpływom szamanistycznej religii bon. Autorka znakomicie porusza się w zawiłym gąszczu spraw politycznych związanych z Krainą Śniegu, dobrze zna jej kulturę, ma także sporą wiedzę na temat odkrywania Tybetu przez badaczy zachodnich i tworzenia przez nich mitu egzotycznego, zamkniętego świata porównywalnego z Eldorado czy Atlantydą. Praca posiada pełen aparat naukowy – co nie utrudnia lektury – prezentuje także najnowszy stan badań. W znakomitym przekładzie nie zauważyłem ani jednego błędu rzeczowego czy choćby interpunkcyjnego, tłumacz dodał za to od siebie wiele kompetentnych przypisów. Ponadto zamieszczono tu notę transkrypcyjną dotyczącą nazw z różnych języków azjatyckich, w tym niemały słownik wszystkich użytych na kartach dzieła wyrazów tybetańskich, podając zarówno ich uproszczoną, jak i naukową pisownię. Czegóż chcieć więcej? Może tylko większej objętości (niby ponad 200 stron, ale książka ma format zeszytowy), dzięki czemu po przeczytaniu nie byłoby uczucia niedosytu.
|
Recenzje
|
|
LITERATURA POLSKIEGO BAROKU
Jan Mackiewicz
Książka historyka literatury Marka Prejsa Oralność i mnemonika. Późny barok w kulturze polskiej dowodzi tezy, że przedpiśmienny, ustny charakter przekazu był ciągle istotnym składnikiem literatury i ikonografii końca XVII i pierwszej połowy XVIII wieku. Badacz wykazuje, że utwory literackie i dzieła ikonograficzne budowane były wówczas według zasad obowiązujących w komunikacji ustnej. Aby zrozumieć wagę analizy Prejsa, należy przyjąć założenie o równoległym funkcjonowaniu dwóch modeli komunikacji społecznej. Po pierwsze, modelu grafemicznego (pisanego), w którym piszący prowadzi analizę zgodną z logiką. Podmiot piszący oddzielony jest od przedmiotu opisu – podmiot staje się „duchem, który myśli”, bytem, który tworząc wywód zapisany znakami, działa i poznaje. Po drugie, modelu oralnego, który – zakładamy – istniał w społeczeństwach przedpiśmiennych i funkcjonował równolegle z systemem pisanym, a którego istota polega na koniecznym związku z zasadami zapamiętywania (mnemotechniką), tylko one bowiem gwarantują gromadzenie wiedzy i ustne jej przekazywanie. Cechą takiej komunikacji jest wewnętrzne utożsamienie się podmiotu z przedmiotem opisu i korzystanie z zasobów pamięci przy użyciu wybranych technik. Zapis tekstowy, jaki może powstać (a tylko dzięki tym zapisom możemy badać historyczny model kultury ustnej), ma funkcję służebną wobec ustnych technik przekazu. Jest to na ogół zapis zastosowania wybranej techniki mnemotechnicznej do przygotowania treści przekazu ustnego. W kolejnych rozdziałach badacz przedstawia elementy komunikacji oralnej w ikonografii, dramacie i literaturze. Obraz i słowo niekiedy dopełniały się wzajemnie, by – jak podkreśla Prejs – zrealizować naczelną zasadę zrozumienia rzeczywistości, której świadectwo dawał sprawny przepływ informacji (s. 31). Pierwszym elementem trójdzielnej kompozycji emblematu jest inskrypcja, czyli hasło, motto – krótkie i łatwe do zapamiętania. Drugim – rycina, przedstawienie ikonograficzne. Trzecim – subskrypcja, a więc zapisany w formie zrytmizowanej nieco dłuższy fragment tekstu. Wszystkie te elementy uczestniczą w tzw. spektaklu wyobraźni. Pojedyncze słowa, obrazy, gesty, relacje mają na celu przywołanie całości, która jest w taki sposób redukowana do wyobrażeń. Te mają prowokować do komunikowania i przekazania tkwiącej wewnątrz całej wiedzy. Mając na uwadze opisany model, spójrzmy na treści w opisywanych przez Marka Prejsa bernardyńskich „tańcach śmierci”, np. w kaplicy św. Anny kościoła Bernardynów w Krakowie. Podobną relację łączącą zredukowane wyobrażenie odsyłające do całości badacz ustala w odniesieniu do tekstów, zarówno tych przygotowywanych dla teatru, tzn. jego części nazywanej teatrem recytacyjnym (rozdział II), jak i w literaturze nazwanej umownie oraturą (rozdział III). Matryca zapamiętywania działa dzięki posługiwaniu się niewielkimi jednostkami narracyjnymi (tzw. epizodami) i wspiera na powtarzalności jej elementów nazywanych przez autora całostkami znaczeniowo-rytmicznymi, kopiowanymi przez wielu autorów w XVII wieku. Poszczególne jednostki narracyjne, a są to niekiedy samodzielne utwory, mają odniesienie w znaczących tekstach kultury, takich jak psalmy biblijne, przekształcane swobodnie przez wybór elementów, dodawanie nowych, łączenie kilku różnych w jedną całostkę. Ta ciekawa realizacja idei intertekstualności pozwoliła badaczowi na interesującą charakterystykę barokowego piśmiennictwa. Tak powstałe utwory są zdaniem Prejsa próbą kontynuacji wątków kanonicznych, tj. biblijnych, wynikającą z przekonania, że Pismo Święte jest tymczasową formą wcielenia Logosu, i potrzeby aktualizacji jego treści do zmieniającego się chrześcijaństwa (s. 256 i 260). Dzięki zastosowaniu osiągnięć teorii kultury oralnej Waltera J. Onga, efektów badań nad sztuką pamięci Frances Yates oraz badań literackich nad oralnością w kulturze starożytnej Grecji Erica A. Havelocka praca Marka Prejsa łamie dotychczasowe ustalenia podręcznikowe w polskiej literaturze przedmiotu. Jest niezwykle cenna, bo poza nowym spojrzeniem proponuje radykalną zmianę oceny wartości zabytków kultury XVII i XVIII stulecia uznawanych za szablonowe i odtwórcze. Pełniejsze zrozumienie wywodów autora wymaga sięgnięcia do prac Waltera Onga, Frances Yates i Erica A. Havelocka.
|
Recenzje
|
|
KOMPONENT KOMUNIKACYJNY W POLSKIM BAROKU
Jan Mackiewicz
Książka historyka literatury Marka Prejsa Oralność i mnemonika. Późny barok w kulturze polskiej dowodzi tezy, że przedpiśmienny, ustny charakter przekazu był ciągle istotnym składnikiem literatury i ikonografii końca XVII i pierwszej połowy XVIII wieku. Badacz wykazuje, że utwory literackie i dzieła ikonograficzne budowane były wówczas według zasad obowiązujących w komunikacji ustnej. Aby zrozumieć wagę analizy Prejsa, należy przyjąć założenie o równoległym funkcjonowaniu dwóch modeli komunikacji społecznej. Po pierwsze, modelu grafemicznego (pisanego), w którym piszący prowadzi analizę zgodną z logiką. Podmiot piszący oddzielony jest od przedmiotu opisu - podmiot staje się „duchem, który myśli”, bytem, który tworząc wywód zapisany znakami, działa i poznaje. Po drugie, modelu oralnego, który - zakładamy - istniał w społeczeństwach przedpiśmiennych i funkcjonował równolegle z systemem pisanym, a którego istota polega na koniecznym związku z zasadami zapamiętywania (mnemotechniką), tylko one bowiem gwarantują gromadzenie wiedzy i ustne jej przekazywanie. Cechą takiej komunikacji jest wewnętrzne utożsamienie się podmiotu z przedmiotem opisu i korzystanie z zasobów pamięci przy użyciu wybranych technik. Zapis tekstowy, jaki może powstać (a tylko dzięki tym zapisom możemy badać historyczny model kultury ustnej), ma funkcję służebną wobec ustnych technik przekazu. Jest to na ogół zapis zastosowania wybranej techniki mnemotechnicznej do przygotowania treści przekazu ustnego. W kolejnych rozdziałach badacz przedstawia elementy komunikacji oralnej w ikonografii, dramacie i literaturze. Obraz i słowo niekiedy dopełniały się wzajemnie, by - jak podkreśla Prejs - zrealizować naczelną zasadę zrozumienia rzeczywistości, której świadectwo dawał sprawny przepływ informacji (s. 31). Pierwszym elementem trójdzielnej kompozycji emblematu jest inskrypcja, czyli hasło, motto - krótkie i łatwe do zapamiętania. Drugim - rycina, przedstawienie ikonograficzne. Trzecim - subskrypcja, a więc zapisany w formie zrytmizowanej nieco dłuższy fragment tekstu. Wszystkie te elementy uczestniczą w tzw. spektaklu wyobraźni. Pojedyncze słowa, obrazy, gesty, relacje mają na celu przywołanie całości, która jest w taki sposób redukowana do wyobrażeń. Te mają prowokować do komunikowania i przekazania tkwiącej wewnątrz całej wiedzy. Mając na uwadze opisany model, spójrzmy na treści w opisywanych przez Marka Prejsa bernardyńskich „tańcach śmierci”, np. w kaplicy św. Anny kościoła Bernardynów w Krakowie (patrz pierwsza strona okładki). Podobną relację łączącą zredukowane wyobrażenie odsyłające do całości badacz ustala w odniesieniu do tekstów, zarówno tych przygotowywanych dla teatru, tzn. jego części nazywanej teatrem recytacyjnym (rozdział II), jak i w literaturze nazwanej umownie oraturą (rozdział III). Matryca zapamiętywania działa dzięki posługiwaniu się niewielkimi jednostkami narracyjnymi (tzw. epizodami) i wspiera na powtarzalności jej elementów nazywanych przez autora całostkami znaczeniowo-rytmicznymi, kopiowanymi przez wielu autorów w XVII wieku. Poszczególne jednostki narracyjne, a są to niekiedy samodzielne utwory, mają odniesienie w znaczących tekstach kultury, takich jak psalmy biblijne, przekształcane swobodnie przez wybór elementów, dodawanie nowych, łączenie kilku różnych w jedną całostkę. Ta ciekawa realizacja idei intertekstualności pozwoliła badaczowi na interesującą charakterystykę barokowego piśmiennictwa. Tak powstałe utwory są zdaniem Prejsa próbą kontynuacji wątków kanonicznych, tj. biblijnych, wynikającą z przekonania, że Pismo Święte jest tymczasową formą wcielenia Logosu, i potrzeby aktualizacji jego treści do zmieniającego się chrześcijaństwa (s. 256 i 260). Dzięki zastosowaniu osiągnięć teorii kultury oralnej Waltera J. Onga, efektów badań nad sztuką pamięci Frances Yates oraz badań literackich nad oralnością w kulturze starożytnej Grecji Erica A. Havelocka praca Marka Prejsa łamie dotychczasowe ustalenia podręcznikowe w polskiej literaturze przedmiotu. Jest niezwykle cenna, bo poza nowym spojrzeniem proponuje radykalną zmianę oceny wartości zabytków kultury XVII i XVIII stulecia uznawanych za szablonowe i odtwórcze. Pełniejsze zrozumienie wywodów autora wymaga sięgnięcia do prac Waltera Onga, Frances Yates i Erica A. Havelocka.
|
Recenzje
|
|
ODKRYWANIE TYBETU
Tomasz Flasiński
Medialność kwestii tybetańskiej powoduje, że wśród wcale licznych popularnych prac poświęconych Krainie Śniegu bardzo trudno znaleźć na polskim rynku poważne opracowanie naukowe. Z radością należy więc powitać przekład książki autorstwa szwajcarskiej orientalistki, jedyną wadą tego dzieła jest bowiem chyba zwięzłość. Dzieje Tybetu – od czasów najdawniejszych do współczesnych – przedstawiono w tej pracy żywym, przystępnym językiem, nie ulegając (rzecz rzadka przy tym temacie) pokusie stronniczości. Z kart książki wyłania się obraz państwa położonego na uboczu przemian zachodzących w otaczającym świecie, ale nie zawsze tak izolowanego jak w latach bezpośrednio przed wkroczeniem wojsk Mao. Autorka niemało miejsca poświęca omówieniu relacji Tybetu z Indiami, Mongolią i obecnym panem ziem tybetańskich Chinami. Próbuje m .in. odpowiedzieć na częste (nie tylko w literaturze) pytanie, jaki właściwie był status kraju dalajlamów przed 1949 roku i jak, z punktu widzenia Lhasy, prezentowała się niesprecyzowana chińska „suwerenność” nad Tybetem. Wiele miejsca poświęcono również – wśród rozmaitych kwestii poruszonych w tekście – opisowi tybetańskiego buddyzmu i cechom odróżniającym go od innych odmian tej nauki, jak choćby znacznym wpływom szamanistycznej religii bon. Autorka znakomicie porusza się w zawiłym gąszczu spraw politycznych związanych z Krainą Śniegu, dobrze zna jej kulturę, ma także sporą wiedzę na temat odkrywania Tybetu przez badaczy zachodnich i tworzenia przez nich mitu egzotycznego, zamkniętego świata porównywalnego z Eldorado czy Atlantydą. Praca posiada pełen aparat naukowy – co nie utrudnia lektury – prezentuje także najnowszy stan badań. W znakomitym przekładzie nie zauważyłem ani jednego błędu rzeczowego czy choćby interpunkcyjnego, tłumacz dodał za to od siebie wiele kompetentnych przypisów. Ponadto zamieszczono tu notę transkrypcyjną dotyczącą nazw z różnych języków azjatyckich, w tym niemały słownik wszystkich użytych na kartach dzieła wyrazów tybetańskich, podając zarówno ich uproszczoną, jak i naukową pisownię. Czegóż chcieć więcej? Może tylko większej objętości (niby ponad 200 stron, ale książka ma format zeszytowy), dzięki czemu po przeczytaniu nie byłoby uczucia niedosytu.
|
Recenzje
|
|
CAŁKIEM BLISKA EGZOTYKA
Jerzy Rohoziński
Miłośnicy Europy Środkowo-Wschodniej, nie przegapcie! Ukazała się pierwsza w Polsce monografia Gagauzów. Zagadkowej grupy, która miała swoje pięć minut w światowych mediach na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia przy okazji separatystycznej przepychanki z władzami niepodległej Mołdawii. Gagauzi to etnograficzna ciekawostka dużego kalibru. Jedyny lud turecki wyznający chrześcijaństwo. Hadżi (Haci) to u Gagauzów ktoś, kto odbył pielgrzymkę do Grobu Pańskiego w Jerozolimie.
|
Recenzje
|
|
NOTY O KSIĄŻKACH
Naciej Janowski
<!-- /* Font Definitions */ @font-face s{font-family:"Cambria Math"; spanose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; smso-font-charset:238; smso-generic-font-family:roman; smso-font-pitch:variable; smso-font-signature:-1610611985 1107304683 0 0 415 0;} /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal s{mso-style-unhide:no; smso-style-qformat:yes; smso-style-parent:""; smargin:0cm; smargin-bottom:.0001pt; smso-pagination:widow-orphan; sfont-size:12.0pt; sfont-family:"Times New Roman","serif"; smso-fareast-font-family:"Times New Roman";} .MsoChpDefault s{mso-style-type:export-only; smso-default-props:yes; sfont-size:10.0pt; smso-ansi-font-size:10.0pt; smso-bidi-font-size:10.0pt;} @page Section1 s{size:612.0pt 792.0pt; smargin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; smso-header-margin:35.4pt; smso-footer-margin:35.4pt; smso-paper-source:0;} div.Section1 s{page:Section1;} --> Heinz Schelling Konfesjonalizacja. Kościół i państwo w Europie doby przednowoczesnej, przeł. J. Kałążny, Poznań 2010, s. 640, seria „Poznańska Biblioteka Niemiecka”. Pojęcie konfesjonalizacji już od jakichś 20 lat należy do podstawowych w historii Europy wczesnonowożytnej. Chodzi o to, aby spory religijne XVII wieku i dążenie do jednolitości religijnej widzieć jako jeden z etapów rozwoju nowczesnego państwa: monoreligijność, nawet wymuszona siłą, staje się wrunkiem budowy państwa absolutystycznego. Tom studiów jednego z twórców tego pojęcia obejmuje oczywiście o wiele szersze zagadnienia dotyczące religijności czasów reformacji i kontrreformacji, a także stosunków między państwami i kościołami. W ostatnich latach wiele się dyskutuje, na ile kategoria konfesjonalizacji przydatna być może do badania dziejów Rzeczypospolitej, tym bardziej więc warto sięgnąć po tę książkę, pierwszą, która przybliża polskiemu czytelnikowi niemieckie badania nad tym istotnym zjawiskiem. Krzysztof Kowalewski, Rycerze, włodycy, panosze. Ludzie systemu lennego w średniowiecznych Czechach, Warszawa 2009, Neriton – Instytut Historii PAN, s. 230. Kwestia obecności lub braku systemu lennego w Europie Środkowo-Wschodniej przyciągała uwagę wielu naukowców. Klasycznej drabiny feudalnej, takiej jak we Francji czy Niemczech, w Czechach nie było: dopiero w XIV i XV wieku , a więc bardzo późno, w dobrach królewskich oraz możnowładczych zaczął się rozwijać system lenny. Paradoksalnie było to związane z rozwojem własności pełnej, tzw. alodialnej (w przeciwieństwie do własności podzielonej w systemie feudalnym, gdzie własciciel i użytkowsnik ziemi to dwie różne osoby). Król oraz magnaci świeccy i duchowni osadzali na swych dobrach drobnych lenników, tworząc coś w rodzaju własnego aparatu administracyjnego i zwiększając swą kontrolę nad owymi dobrami. Z procesem tym wiąże się kwestia statusu społecznego owych lenników: czy byli oni szlachtą, czy nie? Dla czeskiej historii jest to bardzo ważne, bo od kierunku jego rozwiązania zależało, czy w Czechach wytworzy się drobna szlachta (jak w Polsce czy na Węgrzech), czy też dominować będzie bogata szlachta i arystokracja. Krzysztof Kowalewski klarownie opisuje te przemiany społeczne, choć dla niespecjalisty przydałoby się może obszerniej i przystępniej objaśnić niektóre zjawiska. Razi także brak mapy, bo przecież nikt nie pamięta, gdzie leżą czeskie miasteczka, których nazwy co chwila pojawiają się w tekście. Adam Puławski, W obliczu zagłady. Rząd RP na uchodźstwie, Delegatura Rządu RP na Kraj, ZWZ-AK wobec deportacji Żydów do obozów zagłady (1939 - 1942), Lublin 2009, IPN, s. 384. Problemowi postaw Polaków wobec zagłady Żydów w czasie drugiej wojny światowej poświęcono już wiele prac naukowych oraz mniej lub bardziej emocjonalnej publicystyki. Autor niniejszej książki stara się bardzo precyzyjnie zrekonstruować, co wiedziano o Zagładzie Żydów w podziemnej Warszawie i w „polskim Londynie” oraz w jaki sposób postrzegano to zjawisko. Analizuje więc zbieranie informacji i drogi ich przepływu, jak również oczywiście ich treść. Pojawia się tu wątek rywalizacji Polaków z Żydami o status najciężej doświadczonej ofiary, połączony z obawą Polaków przed przyznawaniem Holocuastowi eksponowanego miejsca w analizach sytuacji kraju pod okupacją. Książka, odwołująca się do ustaleń innych historyków (przede wszystkim Dariusza Stoli) dostarcza materiału faktograficznego, który mógłby uczynić przyszłe polemiki bardziej rzeczowymi, gdyby publicyści mieli zwyczaj czytywać prace naukowe. Karol Sacewicz, Centralna prasa Polski podziemnej wobec komunistów polskich 1939-1945, Warszawa 2009, IPN, s. 400. W zasadzie wszystkie ugrupowania Polski Podziemnej miała wobec polskich komunistów stosunek jednoznacznie negatywny, widząc w nich agentów Moskwy i wrogów niepodległości. W wielu zasadniczych sprawach występowały jednak różnice. Ugrupowania radykalnie prawicowe oskarżały Polskie Państwo Podziemne o bierność i domagały się aktywnej walki z komunizmem, tj. zabijania („likwidowania”) jego działaczy. Jak zwykle w sytuacji walki politycznej, zarzut komunizmu bywał instrumentalizowany dla atakowania przeciwników. Dowództwo AK, rozwijając aktywną antykomunistyczną propagandę, sprzeciwiało się jednak walce zbrojnej z komunistami, obawiając się reakcji ZSRR, a także realistycznie oceniając własne siły. Polska-Niemcy. Wojna i pamięć, red. Jerzy Kochanowski, Beate Kosmala, współpr. Maciej Górny, Andreas Mix, przekład tekstów niemieckich Justyna Górny, Warszawa – Poczdam 2009, Publikacja Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży, s. 360. To kolejne wydawnictwo zbiorowe, które stara się przedstawić w popularny sposób problematykę stosunków polsko-niemieckich od początku drugiej wojny światowej do naszych czasów. Kilka dłuższych tekstów omawia dokładniej różne poroblemy (od kluczowych, jak wypędzenia, do mniej centralnych, lecz ważnych, jak wzajemne stereotypy w filmie), jednak gros pracy stanowi rodzaj słownika pojęć dotyczących najrówniejszych zjawisk: wydarzeń historycznych, postaci, tzw. miejsc pamięci (każde hasło jest mikroesejem na jedną lub dwie strony. Praca przeznaczona jest dla uczniów i nauczycieli i jest kolejnym dowodem tego, że współpraca polskich i niemieckich historyków przynosi bardzo dobre rezultaty.
|
Recenzje
|
|
GRECY KONTRA ETRUSKOWIE
T.B.
<!-- /* Font Definitions */ @font-face s{font-family:"Cambria Math"; spanose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; smso-font-charset:238; smso-generic-font-family:roman; smso-font-pitch:variable; smso-font-signature:-1610611985 1107304683 0 0 415 0;} /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal s{mso-style-unhide:no; smso-style-qformat:yes; smso-style-parent:""; smargin:0cm; smargin-bottom:.0001pt; smso-pagination:none; smso-hyphenate:none; sfont-size:12.0pt; sfont-family:"Times New Roman","serif"; smso-fareast-font-family:Arial; smso-font-kerning:.5pt; smso-ansi-language:EN; smso-fareast-language:#00FF;} .MsoChpDefault s{mso-style-type:export-only; smso-default-props:yes; sfont-size:10.0pt; smso-ansi-font-size:10.0pt; smso-bidi-font-size:10.0pt; smso-ascii-font-family:Calibri; smso-fareast-font-family:Calibri; smso-hansi-font-family:Calibri;} @page Section1 s{size:612.0pt 792.0pt; smargin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; smso-header-margin:35.4pt; smso-footer-margin:35.4pt; smso-paper-source:0;} div.Section1 s{page:Section1;} --> Dla Greków, którzy w VIII wieku p.n.e. zaczęli kolonizować wybrzeża Morza Śródziemnego, dzisiejsza Italia była atrakcyjnym miejscem do ekspansji. Dogodne warunki osadnicze: klimat, żyzne ziemie, spowodowały, że na Półwysep Apeniński i Sycylię Hellenowie ciągnęli gromadnie, zakładając osady handlowe i miasta-państwa. Sprzyjali im miejscowi, m.in. Etruskowie, którzy w mig pojęli, że przybysze mają wiele do zaoferowania. Z czasem wśród arystokracji i elit etruskich modny stał się Homer, a greckie wazy i kunsztownie wykonane przedmioty codziennego użytku stały się wyznacznikiem dobrego gustu. Z kolei Grekom podobało się wszystko, co było wykonane z metalu, a zwłaszcza uzbrojenie, w które zaopatrywali swoich majętnych ziomków z metropolii. Współpraca pewnie kwitłaby w najlepsze, gdyby po wrośnięciu w ziemię Grecy nie ruszyli w głąb italskiego buta. Tyrani sycylijscy na przełomie VI i V wieku p.n.e. przekroczyli Cieśninę Mesyńską i zaczęli wspomagać greckie poleis przeciw Etruskom. Do starcia, które przesądziło o losach konfliktu, doszło w 474 roku p.n.e. Tyran Syrakuz Hieron wsparł zaatakowane przez Etrusków Kyme, a połączona flota kymeńsko-syrakuzańska rozgromiła siły etruskie. Straty Etrusków były tak duże, że mimo prób nie zdołali odzyskać dominującej pozycji w regionie. Syrakuzańczycy zaś byli lokalnym hegemonem do III wieku p.n.e., gdy Sycylia stała się areną pierwszej wojny punickiej między Rzymem a Kartaginą.
|
Recenzje
|
|
SŁOWIAŃSKIE SOJUSZE
T.B.
Nim wybuchła pierwsza wojna światowa, w ogniu stanęły Bałkany. Dominująca tam od stuleci Turcja w drugiej połowie XIX wieku zaczęła słabnąć. Wykorzystywały to Rosja i Austro-Węgry, które starały się zająć pozycję hegemona w regionie. Dzięki wsparciu Rosjan spod władzy tureckiej wyzwolili się Rumuni, Bułgarzy, Serbowie i Czarnogórcy. W ich ślady poszłyby i inne nacje, gdyby nie sprzeciw Austriaków, którzy nie chcieli, aby pod ich nosem powstały silne państwa narodowe. Rosja budowała swą strefę wpływów, odwołując się do haseł o braterstwie narodów słowiańskich. W jej obozie znalazły się Rumunia, Bułgaria, a po formalnej aneksji Bośni przez Austrię w 1908 roku również Serbia. Rosjanie poczuli się na tyle silni, że postanowili ostatecznie wyrugować Turcję z Europy: w 1912 roku pod auspicjami cara Mikołaja II powstała liga bałkańska, w której znaleźli się sojusznicy Rosji i Grecja. W październiku kraje ligi uderzyły na Turcję. Konflikt ten nazwano pierwszą wojną bałkańską. Jego historię przedstawia Robert Rabka. Kiedy przyszło do dzielenia sułtańskich posiadłości, o solidarności słowiańskiej nie było już mowy. Jak Zabłocki na mydle z wojny wyszła Bułgaria, która wniosła największy wkład w pokonanie Turcji. Jej terytorium urosło o 16 proc., podczas gdy Serbii, która wystawiła trzykrotnie mniejszą armię i poniosła pięciokrotnie mniejsze straty, aż o 79 proc. Nawet Czarnogórcy i Grecy zyskali więcej. Wściekli Bułgarzy wywołali zatem drugą wojnę bałkańską.
|
Recenzje
|
|
HISTORIA EMISARIUSZA
Paweł Skowroński
Praca Jankowskiego jest swego rodzaju monografią, wyciągiem z życia i działalności dyplomatycznej z ramienia polskiego rządu na obczyźnie wielkiego męża stanu, jakim był Jan Karski. Jego oficjalne nazwisko to pseudonim, podobnie jak Witold, Kanicki, Piasecki, oraz wiele innych. Naprawdę nazywał się Jan Kozielewski. Karski odebrał należyte wykształcenie w przedwojennej szkole. Z wyróżnieniem ukończył dwa fakultety na lwowskim uniwersytecie (prawo i nauki dyplomatyczne). Praktykę zdobywał na placówkach w Szwajcarii oraz Wielkiej Brytanii. Niedługo później wybuchła druga wojna światowa. Rząd RP emigruje do Paryża, a następnie po zajęciu Francji przez Hitlera przenosi się do Londynu. Zostaje łącznikiem dyplomatycznym między krajem a rządem w Londynie. Niejednokrotnie z narażeniem życia wypełnia swoją misję. Spotyka się z najważniejszymi osobistościami polskiej i światowej polityki. Udaje mu się nawet dotrzeć do prezydenta USA. Podczas wszystkich spotkań relacjonuje wydarzenia w Polsce, nakłaniając rozmówców do okazania wszelkiej możliwej pomocy materialnej i militarnej walczącemu narodowi polskiemu. Zgodnie z przyrzeczeniem, jakie złożył przedstawicielom żydowskich organizacji partyzanckich, jest także orędownikiem ich interesów za granicą. Skrupulatnie relacjonuje zachodnim władzom wszystko, co widział w warszawskim getcie, oraz okropności, jakich dokonywał okupant na Żydach i Polakach. Podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych Karski stara się na własną rękę agitować w Hollywood za pomysłem nakręcenia pełnometrażowego filmu o bohaterskiej walce Polaków z Niemcami. Jednak to się nie udaje. Pisze także kilka prac, m.in. autobiograficzną książkę pt. „Story of a Secret State”, która staje się bestsellerem na amerykańskim rynku wydawniczym. Karski – raporty tajnego emisariusza to dobrze napisana i niezwykle wciągająca książka, która rzuca wiele światła na tragiczne losy Polaków w kraju i za granicą. Wartka akcja, uzupełniana fragmentami oraz zdjęciami dokumentów dyplomatycznych, dodaje autentyczności przedstawianym faktom, a historia emisariusza Karskiego to doskonały materiał na świetny film historyczno-szpiegowski. Gorąco polecam.
|
|
|