Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
<!-- /* Font Definitions */ @font-face s{font-family:"Cambria Math"; spanose-1:2 4 5 3 5 4 6 3 2 4; smso-font-charset:238; smso-generic-font-family:roman; smso-font-pitch:variable; smso-font-signature:-1610611985 1107304683 0 0 415 0;} /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal s{mso-style-unhide:no; smso-style-qformat:yes; smso-style-parent:""; smargin:0cm; smargin-bottom:.0001pt; smso-pagination:widow-orphan; sfont-size:12.0pt; sfont-family:"Times New Roman","serif"; smso-fareast-font-family:"Times New Roman";} .MsoChpDefault s{mso-style-type:export-only; smso-default-props:yes; sfont-size:10.0pt; smso-ansi-font-size:10.0pt; smso-bidi-font-size:10.0pt; smso-ascii-font-family:Calibri; smso-fareast-font-family:Calibri; smso-hansi-font-family:Calibri;} @page Section1 s{size:612.0pt 792.0pt; smargin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; smso-header-margin:35.4pt; smso-footer-margin:35.4pt; smso-paper-source:0;} div.Section1 s{page:Section1;} --> Amator drobiu Podczas szturmu i rzezi mieszkańców Pragi w 1794 roku Aleksander Suworow biegał pośród pożogi z dwoma indykami pod pachą, krzycząc: − Niech one przynajmniej ocaleją! Ptactwo lubił do tego stopnia, że rano osobiście budził swe wojsko, naśladując pianie koguta... Szczęśliwy jeniec Dobry dowódca naraża swe życie na równi z żołnierzami. Wiąże się to z niebezpieczeństwem. Doświadczył tego Oliver Cromwell. Podczas jednej z bitew pewien królewski żołnierz strzelił do przyszłego lorda protektora z niezwykle bliskiej odległości, ale chybił. Wówczas Cromwell rozbroił napastnika i wziął do niewoli. Oddając go jednemu ze swoich podkomendnych, rzekł do jeńca: − Wstydź się, nie trafić tak z biska! Gdybyś był moim żołnierzem, kazałbym cię rozstrzelać! Niegodny Królowa Elżbieta I, odbywając doroczną podróż po Anglii, dotarła do Coventry. Burmistrz wraz z całą świtą wyjechał na jej powitanie. Następnie orszak ruszył do miasta. Po drodze należało jednak przejechać przez dosyć szeroką rzeczkę. Spragniony koń burmistrza kilkakrotnie próbował napić się wody, jednak za każdym razem jeździec go powstrzymywał. Dostrzegła to królowa i zawołała: − Proszę cię, burmistrzu, pozwól się napić wody swemu koniowi. Burmistrz złożył głęboki ukłon i odrzekł: − Pani, byłoby szczytem bezczelności ze strony mojego konia napić się wody, jeżeli rumak Waszej Królewskiej Mości nie zaspokoił swego pragnienia. Spragniony Sztokholmska Akademia Sztuk Pieknych urządziła wystawny bankiet ku czci sławnego podróżnika Svena Andersa Hedina. Inauguracyjną mowę wygłosił rektor tejże uczelni i zarazem amator kieliszka malarz Carl Larsson. Opisywał przygody podróżnika, współczując trudów, niewygód i braku wody podczas wędrówek po pustyni. Wreszcie rzekł: − Sven Hedin był przez siedem dni bez wody. Zapewne niełatwo było mu wytrzymać pragnienie, chociaż moim zdaniem nie był to znowu aż tak wielki wyczyn. Bo pomyślcie panowie ja na przykład nie miałem wody w ustach już od siedmiu lat. Ubrana Francuski impresjonista Edgar Degas wybrał się na ślub jednej ze swych modelek. Po przywitaniu z panną młodą rzekł do jednego z weselnych gości: − Po raz pierwszy widzę ją ubraną. Ale muszę przyznać, że jej z tą suknią bardzo do twarzy. Ja i… Pięćdziesięcioletni kompozytor Charles-François Gounod pouczał raz młodego muzyka: − Im więcej zagłębi się pan w muzyce, tym więcej nauczy się pan cenić starych mistrzów. Kiedy byłem w pańskim wieku, zwykłem mówić „Ja”. Kiedy miałem lat 24 mówiłem już „Ja i Mozart”. Około czterdziestki głosiłem „Mozart i Ja”. Dzisiaj szepczę cichutko „Mozart”.
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
Straszny wyrok Jedną z najgłośniejszych afer kryminalnych międzywojennej Polski była sprawa fałszywej hrabiny Marii Ciunkiewiczowej. Popadłszy w finansowe tarapaty, sfingowała kradzież własnej biżuterii i drogocennych futer, spodziewając się wyłudzić odszkodowanie. Polski wymiar sprawiedliwości i towarzystwo ubezpieczeniowe Lloyds okazało się jednak czujne. 17 grudnia 1932 roku oszustka zamiast pieniędzy otrzymała wyrok 15 miesięcy więzienia oraz utraty praw honorowych i publicznych na pięć lat. Licznie zgromadzona w sali krakowskiego sądu publiczność z uwagą słuchała sentencji wyroku. Jedna z pań zapytała: „ – Cóż to znaczy: pozbawienie praw honorowych na lat pięć? „– Oznacza to, że przez pięć lat nie będzie mogła dać satysfakcji żadnemu mężczyźnie” – odrzekł z powagą siedzący obok mężczyzna. „– Ach! To przecież straszna kara!” „– No tak, ale właśnie będzie apelować”. Ciunkiewiczowa również uznała karę za straszną i odwołała się od wyroku. Nie zdało się to na wiele, bowiem i tak musiała spędzić parę lat w zakładzie karnym. Cechy narodów W numerze sierpniowym przedstawiliśmy cechy narodów z XV stulecia. Teraz prezentujemy stereotypowe określenia nacji z XVIII wieku. Sprawdźmy, czy nadal są aktualne: „Italczyk – kochanek, Hiszpan – wojownik, Francuz – szczęściarz, Niemiec – pijak, Polak – jeździec, Anglik – żeglarz, Duńczyk – rybak, Szkot – doktor, Litwin – myśliwy, Wołoch – zdrajca, Węgier – niestały, Czech – zarządca, Belg – kupiec, Pers – zdobnik, Turek – tyran, Żyd – fałszywy”. Piękna ręka Chorążyna Stecka słynęła z niezwykle pięknych rąk. Używała ich z wyjątkową logiką. Lewą podawała na powitanie poślednim gościom, prawa zaś zarezerwowana była dla tych bardziej poważanych. Wyciągając rękę, zawsze dodawała: „– Król Stanisław ją całował!” Dodajmy, że Stanisław August nie tylko rękę obcałowywał. Triumfalny wjazd Po zwycięstwie nad wojskami królewskimi Olivier Cromwell triumfalnie wkraczał do Londynu. Witały go nieprzebrane tłumy. „– Zapewniam panów – lord protektor zwrócił się do otaczających go dostojników – że byłoby ich tyle samo, gdyby prowadzono mnie na szafot”. Siła prasy Jedną z najpopularniejszych restauracji warszawskich w latach osiemdziesiątych XIX wieku, była mieszcząca się na ul. Wierzbowej Brajbisza. Nieopodal niej, przy placu Teatralnym mieściła się redakcja „Kuriera Warszawskiego”. Jednym z redaktorów gazety był w tym czasie Wacław Szymanowski. Przekonany o potędze prasy, sądził, że wszędzie gdzie się pojawi, będzie rozpoznany. Podczas wizyty w antykwariacie spytał księgarza: „– Pan mnie na pewno poznaje?”. Odpowiedziała mu głucha cisza. „– No, pomogę panu..., plac Teatralny...” – kontynuował niezrażony. Milczenie. „– No, wprost teatru..., na Wierzbowej ulicy...”. „– Aha, wiem już – zawołał uradowany sprzedawca – pan jesteś Brajbisz...”. Weto Według konstytucji francuskiej z 1791 roku królowi przysługiwało prawo weta wobec ustaw uchwalonych przez Zgromadzenie Prawodawcze. Przeciętny Paryżanin miał niewielkie pojęcie o znaczeniu tej prerogatywy władcy. Jeden z trybunów ludowych postanowił wytłumaczyć ludowi tę konstytucyjną zawiłość. „– Wyobraźcie sobie – przemawiał – iż w chwili, kiedy jecie zupę, zjawia się posłaniec królewski i mówi „weto”. Od tej chwili zupa przestaje do was należeć. Wobec takiego tłumaczenia trudno się dziwić, że monarchia Ludwika XVI upadła, a król zakończył życie pod gilotyną. Jak w niebie... Odbywająca się w Sorbonie uroczysta konsekracja kardynała de Retza ściągnęła wielu biskupów i postronnych widzów. Jedna z obecnych dam głośno powiedziała: „– Jaki to piękny widok! Tylu biskupów! Zdaje mi się, że jestem w niebie!”. „– W niebie? – odparł jej męski głos z sali – Proszę mi wierzyć, w niebie nie ma ich tylu...”. Kapucynada Podpisanie konkordatu z papiestwem było doniosłym wydarzeniem dla Republiki Francuskiej, dlatego pierwszy konsul Napoleon Bonaparte postanowił nadać mu stosowną oprawę. 18 kwietnia 1802 roku, w Wielkanoc, w katedrze Notre Dame, odbyło się uroczyste nabożeństwo. Kiedy tłum dostojników opuszczał świątynię, Bonaparte zapytał słynącego z żołnierskiego języka generała Delmas, jak mu się podobała uroczystość. „– To była wspaniała kapucynada. Brakowało tylko tego miliona ludzi, którzy życie swe oddali, by zniszczyć to, co wy dzisiaj przywracacie do życia” – odparł w swym stylu generał. Riposta marszałka Podczas nabożeństwa biskup de Senes ganił bezwstydne zachowanie dworzan i demoralizację panującą na królewskim dworze Ludwika XV. Monarcha, opuszczając świątynię, zwrócił się do marszałka Richelieu: „– Panie marszałku, zdaje mi się, że pan de Senes w dzisiejszym kazaniu rzucał kamienie do pańskiego ogrodu”. „– Tak, ale na szczęście, trafił do parku Waszej Królewskiej Mości” – odparł mający cięty język dostojnik.
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
Nieznany Rząd republiki francuskiej chcąc uhonorować Tadeusza Boya-Żeleńskiego za jego liczne przekłady literatury francuskiej, zwrócił się do polskiego MSZ-u z prośba o podanie bliższych informacji na temat poety. Jakże wielkie było zdziwienie Francuzów, kiedy od polskich urzędników otrzymali odpowiedź: – Pisarz nazwiskiem Boy jest rządowi polskiemu nieznany. Kolega „Ziemiańska” była ulubionym miejsce w którym zbierali się pisarze i poeci. Pewnego razu przy stoliku siedział Julian Tuwim, Jan Lechoń i Józef Wittlin. Podszedł do nich początkujący rymopis, któremu udało się wydrukować kilka wierszy w codziennych gazetach i bezceremonialnie podał rękę Tuwimowi. – Serwus kolego – rzekł do autora Kwiatów polskich. – Kolego? – zdziwił się Tuwim i natychmiast współczującym głosem dodał – To pan także ma katar? Słoń w ... konserwatorium Pewnego razu Ludwig van Beethoven udał się do konserwatorium aby wydać werdykt o grze jakiegoś początkującego pianisty. – Tak, ja zawsze mówiłem, że słonie to bardzo niebezpieczne zwierzęta – westchnął kompozytor po wysłuchaniu wątpliwego koncertu. – Ależ mistrzu – zdziwił się pianista – co wspólnego mają słonie z muzyką? – Słonie dostarczają kłów, z których robi się klawisze do fortepianu – odparł złośliwie kompozytor. Zła krew Jezuici zabiegali o możliwość otworzenia kolegium w Krakowie. W tym celu wystawili swych deputatów na sejmik szlachty krakowskiej do Proszowic. Jeden z nich przekonywał sejmikujących rzekł wreszcie: – Żeśmy szlachta i krew waszmościów. – I krwie, kiedy zła upuścić trzeba – błyskawicznie odpowiedział Mikołaj Zebrzydowski. Krwi jednak nie upuszczono, a kolegium i tak stanęło. Refleks Senator Ferdinand Sarrien po desygnowaniu go na funkcję premiera wydał uroczysty bankiet na którym zjawiła się elita polityczna Francji. Przyszły premier po sekretnych rozmowach miał wskazać kandydatów do objęcia ministerialnych tek. W pewnym momencie nadszedł Georges Clemenceau. Gospodarz powitał go i wskazując na bufet zapytał: – Co pan weźmie? – Ja – odparł bez namysłu Clemenceau – wezmę ministerstwo spraw wewnętrznych. Sarrienowi nie pozostało nic innego jak się na to zgodzić.
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
Cechy polityka i dyplomaty – Co ci politycy wygadują? – pyta niejeden z nas, słysząc wypowiedzi wybrańców narodu. By ocenić klasę polityka, należy się odwołać do klasyka polityki Winstona Churchilla, którego zapytano, jakimi kwalifikacjami powinien się odznaczać dobry polityk: – Winien umieć przepowiadać, co się zdarzy jutro, za miesiąc, za rok, a następnie wyjaśnić, dlaczego to się nie zdarzyło... Z kolei inny brytyjski mąż stanu Neville Henderson odparł na to samo pytanie, że politykiem może być każdy mężczyzna, który pamięta datę urodzin swej żony, ale o jej wieku zapomni... Samodzielnie Pewnego razu książę d’Aumont zjawił się nieogolony przed kardynałem Richelieu i usłyszał: – Pan Bóg uczynił ci szlachcicem, król parem Francji, książę B. przyprawił ci rogi, ja cię zrobiłem kawalerem św. Ludwika. Zrób choć raz coś sam dla siebie. Ogól się! Cesarz gramatyk Na soborze w Konstancji cesarz Zygmunt Luksemburski wygłaszał długą łacińską przemowę, Popełnił błąd gramatyczny, który wytknął mu jeden z prałatów. Władca nie przejął się uwagą i rzekł dumnie: – Jestem cesarzem rzymskim, a zatem stoję ponad gramatyką! Mahomet i kichanie Prorok Mahomet rzekł kiedyś: – Kiedy ktoś z was kichnie, należy powiedzieć „Niech cię Allach błogosławi”, ale kiedy ktoś kichnie więcej niż trzy razy, to znaczy, że ma katar, a wtedy już mu się nie życzy. Generał bęben Francuski generał Moreau słynął ze „zwycięskich odwrotów”. Jego wojenne dokonania podsumował kąśliwie mistrz złośliwości Talleyrand: – Ten człowiek przypomina mi bęben. Słychać go dopiero wtedy, gdy go biją... Pochlebca Ludwik XIV chciał błyszczeć nie tylko jako władca, polityk, czy mecenas sztuki, ale sam postanowił zostać twórcą i napisał kilka wierszy. Ciekawy opinii fachowca, przedstawił je poecie Boileau. Ten po zapoznaniu się z twórczością monarchy rzekł: – Dla Waszej Królewskiej Mości nie ma rzeczy niemożliwych. Jego Królewska Mość zechciała napisać złe wiersze i udało się Jej to znakomicie. Chirurg wiolonczelista Sławny niemiecki chirurg Billroth był mistrzem w swym fachu oraz wielbicielem muzyki. Próbował gry na wiolonczeli, ale z mizernym rezultatem. Mimo to będąc przyjacielem Brahmsa muzykował czasem ze sławnym kompozytorem. Gdy obaj wykonali nową sonatę, Billroth zwrócił się z wyrzutem do partnera: – No wiesz, tyś się wcale nie oszczędzał! Przecież ja siebie w ogóle nie słyszałem! – Jesteś szczęśliwy – odparł Brahms.
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
KLUCZYK Zasada ograniczonego zaufania jest normą w niektórych małżeństwach, zwłaszcza gdy żona jest młodsza i nadobna. Niemiecki rycerz Zygfryd von Lövenberg, który wiedziony chrześcijańskim nakazem i zachętą papieża Urbana I, postanowił wyruszyć na krucjatę przeciwko Saracenom, aby uspokoić swe serce i zarazem zabezpieczyć przed pokusami swą śliczną małżonkę Luizę, sprawił jej pas cnoty. Tuż przed wyjazdem rycerz założył go żonie, a kluczyk powierzył wiernemu burgrabiemu, mówiąc: „– Gdyby się zdarzyło, iż Bóg obrońcę swej wiary pobłogosławiłby potomkiem, co nie później niż za 40 niedziel nastąpić może, tobie oto oddaję klucz od pasa Luizy. W tym jedynym wypadku uwolnić ją osobiście możesz. Po tych słowach orszak krzyżowca ruszył ku przeznaczeniu. Niezadługo potem dopędził go burgrabia trzymając w wyciągniętej ręce wstążkę z kluczem do pasa Luizy, zdyszany wyszeptał: „– Panie..., ten... ten kluczyk... nie pasuje”. CECHY NARODÓW Stereotypowe cechy narodów to nie tylko wynalazek współczesnych. W jednej z piętnastowiecznych ksiąg znaleziono taką oto glossę: „Włoskie nabożeństwo, weneckie ubóstwo, niemiecki post, czeska religia, wiara węgierska, pokora rakuska, skromność bawarska, prostota szwabska, prawda śląska, rada ruska, przysięga pruska, polski most, jedzenie brandenburskie, piwo erfurckie, piękność murzynki – niewiele warte”. NICOŚĆ Franc Fiszer, znakomity humorysta okresu międzywojennego, był pewnego razu na pogrzebie nznajomego. Słysząc nieudolną przemowę oratora, rzekł złośliwie: „– Nigdy nie czułem takiej nicości człowieka, jak w prozie tego mówcy!” TRUCIZNA Zofia Arnould słynęła z niezwykle kąśliwych i zjadliwych komentarzy. Pewnego razu rzekła do Chamforta, znanego osiemnastowiecznego pisarza francuskiego: „– Ugryzłam się w język...”. „– To niemożliwe – odparł pisarz – byłaby się pani otruła natychmiast!”. ZBYT UBOGI Cesarz Karol V władał rozległym imperium, nad którym nigdy nie zachodziło słońce. W jego skład wchodziły: Austria, Niderlandy, Hiszpania, posiadłości w Ameryce i Filipiny. Jednakże cesarz ciągle borykał się z brakiem pieniędzy i tonął w długach. Pewnego razu podczas przejażdżki władcy za miasto z nieba nieoczekiwanie lunął deszcz. Karol natychmiast zdjął swą piękną aksamitną czapkę i starannie schował ją pod kaftan. Na pytanie dworaka, dlaczego naraża się na zmoknięcie, odpowiedział: „– Muszę oszczędzać czapkę, ponieważ nieprędko będę mógł sobie sprawić nową”. JAK NA MASKARADĘ? Ulubioną rozrywką księcia Norfolk było pijaństwo. Nie opuścił żadnej sposobności, by kultywować swe hobby. Pewnego razu postanowił wybrać się na maskaradę. Zagadnął znanego aktora Samuela Foote’a: „– Proszę mi poradzić, jak mam pójść na maskaradę, aby mnie nie poznano”. „– Na trzeźwo!” – odparł krótko aktor. RUTYNOWE PYTANIA Fryderyk Wielki, podczas wizyt w garnizonach miał zwyczaj zagadywać żołnierzy trzema pytaniami: „Ile masz lat?, Od ilu lat pełnisz służbę?, Czy żołd jest płacony, a prowianty rozdawane regularnie?”. Żołnierze dobrze wiedzieli o przyzwyczajeniu władcy, toteż pilnie uczyli się odpowiedzi. Tak było również z obcokrajowcami, którzy nie znali niemieckiego. Pewnego razu Fryderyk zwrócił się do żołnierza – jak się okazało, Francuza na pruskiej służbie, który ni w ząb nie umiał niemieckiego, ale wzorowo wyuczył się przepisowych odpowiedzi. Na nieszczęście król Prus zmienił kolejność pytań: „– Od ilu lat pełnisz służbę?”. „– 21 lat, Wasza Wysokość!”. „– Co ten głupiec mówi? A ileż to masz lat?”. „– Rok”. „– Jeden z nas postradał zmysły, to pewne!” – krzyknął Fryderyk II. „– I jeden, i drugi, bardzo punktualnie” – spokojnie odparł żołnierz. ORYGINALNY BUKIET Żółtowski, wielki warszawski aktor, miał spore grono wielbicieli, ale także prześmiewców, którzy mu dokuczali. Pewnego razu po spektaklu przyniesiono mu bukiety i kosze z kwiatami, w śród których znalazła się wiązka siana. Żółtowski wcale nieskonfudowany podarkiem, powiedział: „– A najbardziej dziękuję za to otrzymane siano, boć przecie ofiarodawca od ust je sobie odjął, aby mnie uhonorować”. Cechy polityka i dyplomaty „Co ci politycy wygadują?” – pyta niejeden z nas, słysząc wypowiedzi wybrańców narodu. Aby ocenić klasę dobrego polityka, należy się odwołać do klasyka polityki Winstona Churchilla, którego zapytano, jakimi kwalifikacjami powinien się odznaczać dobry polityk. „– Winien umieć przepowiadać, co się zdarzy jutro, za miesiąc, za rok, a następnie wyjaśnić, dlaczego to się nie zdarzyło”. Z kolei inny angielski mąż stanu Henderson na to samo pytanie odparł, że politykiem może być każdy mężczyzna, który pamięta datę urodzin swej żony, ale o jej wieku zapomni...
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
Nie ma raju Pewna dama zapytała kiedyś Voltaire’a, dlaczego w raju nie ma małżeństw. − Widzi pani – odrzekł filozof – bo i w małżeństwie nie ma raju. Gruby i chudy George Bernard Shaw był wysokim, chudym mężczyzną. Z kolei inny angielski pisarz, Gilbert Keith Chesterton, odznaczał wzrostem raczej mizernym, który rekompensował znaczną tuszą. Pewnego razu obaj się spotkali. − Patrząc na pana mam wrażenie, jakby w Anglii zapanowała klęska głodu – rzekł zaczepnie Chesterton. − A gdy na pana spojrzeć, nabiera się przekonania, że pan jesteś tego przyczyną – odrzekł kąśliwie Shaw. Grunt to dyscyplina Dragoński rotmistrz Jegorow słynął z zamiłowania do kart, co było przyczyną długów i ciągłych wizyt wierzycieli. Jeden z nich naprzykrzał się karciarzowi do tego stopnia, że hulaka i birbant, nie chcąc przerywać karcianego wieczoru, burknął do swego ordynansa, by powiesił nachalnego wierzyciela. Posłuszny ordynans po kilku minutach powrócił i zameldował posłusznie, że lichwiarz został powieszony w kuchni. Tak niecne wydarzenie nie dało się utrzymać w tajemnicy i wkrótce sprawą zajął się sam Mikołaj I. Car wydał iście salomonowy i jakże charakterystyczny dla rosyjskiej mentalności wyrok: Rotmistrza Jegorowa za wydanie bezsensownego rozkazu zdegradować do szeregowca, pozbawiając go odznak i orderów. Szeregowca Iwanowa, ordynansa byłego rotmistrza Jegorowa, za ścisłe wykonanie rozkazu przełożonego awansować na podoficera i wypłacić mu dziesięć rubli nagrody. Szeregowcowi Jegorowowi, byłemu rotmistrzowi, za to, że w powierzonym mu szwadronie utrzymał taką dyscyplinę, iż wypełniano nawet najgłupsze rozkazy, przywrócić szarżę i ordery. Sprawę powieszenia lichwiarza zdać na Sąd Boży. Selekcja − Absolutnie nie chcę, abyś pan strzelał do samic! – krzyknął Ludwik XVI do jednego z generałów podczas polowania na bażanty. Generał poczerwieniał i z ukłonem przełknął te słowa. Polowanie jednak trwało i tym razem strzelał król, który strącił uciekającą bażancicę. − Ależ Wasza Królewska Mość, pozwolę sobie zwrócić uwagę ... − Wiem, wiem – przerwał władca – to był taki brzydki okaz, selekcja przecież jest konieczna. Kamuflaż Na jednej z uliczek Hollywood pewna kobiecina z przejęciem trzepała zakurzony dywan. Dostrzegł to przechodzący akurat Charlie Chaplin i rzekł: − Niech pani nie trzepie tak mocno tego dywanu, bo to może być ucharakteryzowany Lon Chaney! − Nie ma obawy, kochany Charlie. Lon Chaney to ja jestem! – odparł artysta, który słynął z umiejętności charakteryzacji. Jak interesy? − Jak idą interesy? – zapytała Talleyranda pewna dama odznaczająca się wydatnym zezem. − Jak pani widzi, krzywo – odparł złośliwie francuski minister spraw zagranicznych. Samodzielnie Pewnego razu książę d’Aumont zjawił się przed kardynałem Richelieu nieogolony. Ten rzekł na jego widok: − Pan Bóg uczynił ci szlachcicem, król parem Francji, książę B. przyprawił ci rogi, ja cię zrobiłem kawalerem św. Ludwika. Zrób choć raz coś sam dla siebie. Ogól się! Ja wolę... Królowa angielska Wiktoria wielokrotnie znajdowała się w stanie błogosławionym. Kiedy spodziewała się swego ostatniego dziecka, jej małżonek oznajmił swym małym synom. − Wiecie co, moi drodzy, zdaje się, że królowa da wam niedługo braciszka lub siostrzyczkę. Co byście woleli? − Jeżeli mamie wszystko jedno, to ja bym wolał kucyka – wypalił jeden z malców.
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
Nie(pożądani) goście Kondeusz nie darzył zbytnią sympatią Żydów. Pewnego razu przybyła do niego delegacja jednej z gmin żydowskich. Wielki wódz nie chciał przyjąć żydowskich delegatów i krzyknął do służby by przegonić „łotrów, co Chrystusa zamęczyli”. Służba już zabierała się do wykonania rozkazu, kiedy marszałek dworu szepnął, że delegacja przynosi ze sobą dar w postaci 200 dukatów. Kondeusz na te słowa powstrzymał dworaków i rzekł szybko: Wpuście tych dobrych ludzi, pewnie nie znali Chrystusa, jak go krzyżowali. Nowela dla teściowej Mark Twain z okazji urodzin swojej teściowej napisał nowelkę, w której przyrównał jubilatkę do dziennika. − Dlaczego tak napisałeś? – pytała go żona. − A czyż twoja matka nie ukazuje się u nas codziennie? – odparł pisarz. Za niskie podatki Hrabia d’Orsay, syn generalnego dzierżawcy, powszechnie był znany z manii podkreślania swego szlachectwa. Pewnego razu podczas wizyty w biurze naczelnika podatków spotkał pana de Choiseul-Gouffier, który przybył prosić o zmniejszenie podatków. Jakże był zdziwiony, kiedy dowiedział się, że hrabia d’Orsay jest w sprawie wprost przeciwnej i nie zgadza się na obniżenie podatku sądząc, że jest jakiś zamach na jego szlachectwo. Cóż, noblesse oblige, choć nigdy nie tłumaczy głupoty. Kto by przypuszczał? Marszałkowa de Noailles bezustannie odrzucała zaloty opata Fleury (1653 − 1743). Po latach, w 1726 roku, lekceważony amant został kardynałem i pierwszym ministrem króla Ludwika XV. Po pewnym czasie nieczuła marszałkowa musiała zwrócić się o pomoc do odrzuconego niegdyś adonisa. Wzgardzony kochanek nie omieszkał wytknąć jej niegdysiejszej surowości. − Ach – odrzekła dama – któż mógł wówczas przypuszczać, że Wasza wielebność zostanie ministrem. Drogie panie, baczcie dobrze czyją miłością gardzicie. Ślepa fortuna Swojskie czy cudzoziemskie − to pytanie jakie nurtowało warszawską ulicę w wyborze teatru. U Wojciecha Bogusławskiego przeważał polski repertuar, zaś konkurencja wystawiała sztuki francuskie. Zwolennicy teatru polskiego postanowili rozstrzygnąć spór i udali się do teatru francuskiego i urządzili tam „kocią muzykę”. W rewanżu zwolennicy francuszczyzny pod przewodnictwem siostry księcia Józefa, jednookiej Teresy Tyszkiewiczowej, odpłacili się pięknym za nadobne. Wychylona z loży magnatka brawurowo dyrygowała grupą widzów, którzy tupaniem, buczeniemi i gwizdami zakłócali spektakl jak tylko mogli. Nazajutrz Warszawę obiegł dwuwiersz Cypriana Godebskiego, który rozstrzygnął spór: Krzyknęła, zagrzewając stronników swych męstwo − Jam fortuna, bom ślepa, więc przy mnie zwycięstwo! Lek Księżna Sarah Marlborough przynaglała swego chorego męża: − Umrę, jeśli ten lek ci nie pomoże! − Niech książę go zażyje – rzekł wówczas doktor Garth – przyniesie on panu pożytek w tym czy owym wypadku....
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
A sprawiedliwość musi być po mojej stronie 16 sierpnia 1887 roku w Bodzentynie, niewielkiej świętokrzyskiej mieścinie, odbywało się posiedzenie sądu. Wtem doszło do kłótni pomiędzy pisarzem sądowym Bojkowskim i niejakim Łabęckim. Wyprowadzony z równowagi pisarz rzucił pióro i schwycił krzesło, którym szybko i miarowo zaczął wymierzać sprawiedliwość swemu adwersarzowi. Bezradny sędzia Ignacy Karpiński wybiegł przed budynek sądu, by wezwać policję. Krewki pisarz ruszył jednak i za nim. W ruch poszły pięści, a następnie leszczynowa pałka, która porządnie przetrzepała sędziowską togę. Kiedy znieważony Karpiński oddalał się śpiesznie, Bojkowski posłał za nim jeszcze wyrwany z bruku kamień. Na szczęście we współczesnych sądach protokołują najczęściej kobiety, a i skąd wziąć leszczynową pałkę? Pogromca Turków Pewnego razu jeńcy tureccy uciekli z więzienia. O fakcie tym dowiedział się błazen Jana III, niejaki Wesołowski. Stanął przed nie wiedzącym o niczym władcą z miną zadumaną. Monarcha zauważył pozę trefnisia i zapytał: − O czym myślisz? − Myślę WKMość takiś straszny Turkom, że wszędzie gdzie WKMość jesteś uciekają. − Chwała Bogu – odpowiedział Jan III − Oto i wczoraj, ledwo WKMość tu stanął, Turcy pouciekali – odparł błazen. Wierzący Pytano Charlesa Maurice Talleyranda: − Wierzy pan w Boga? − Nie codziennie – odrzekł polityk, który przecież zaczynał karierę jako duchowny. Druga klasa Duński krytyk i historyk literatury Georg Brandes (1842 − 1927) został udekorowany przez króla Krzyżem Komandorskim II klasy. Po ceremonii, ciekawscy pytali o czym rozmawiał z monarchą. − Szczerze mówiąc, to długo nie rozmawialiśmy. Powiedziałem tylko królowi, że ten order jest u mnie jedyną rzeczą drugiej klasy. Cierpliwi Jan Mikulicz był cenionym chirurgiem. Jego kunszt doceniali zwłaszcza pacjenci żydowskiego pochodzenia. Całymi dniami, tłocząc się w kolejkach wyczekiwali na mistrza skalpela. Jeden z asystentów profesora, podziwiając cierpliwość pacjentów, powiedział: − Do tak długiego wyczekiwania mogą być zdolni tylko Żydzi, przyzwyczajeni do czekania na przyjście Mesjasza od wielu tysięcy lat. Ciekawe, jak rzeczony asystent skomentował by kolejki do specjalistów w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Młody Drugi rok I wojny światowej. Do Wiednia dotarła właśnie wiadomość, że Rosjanie właśnie zdobyli Przemyśl. Wieść tą zakomunikowano cesarzowi Franciszkowi Józefowi I. Stary pierdoła – bo tak go określali niektórzy – nie wszystko zrozumiał czy też nie dosłyszał i odpowiedział: − Szkoda go, młody był. I jak tu nie tęsknić za cesarzem... Mussolini i poeta Włoski poeta Gabriele d’Annunzio cieszył się wyjątkowymi względami Mussoliniego. Pewnego razu zapytano włoskiego dyktatora, co jest tego powodem. Duce odparł: − d’Annunzio jest jak dziurawy ząb – trzeba go wyrwać albo wypełnić złotem.
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
Syrena Karol Radziwiłł "Panie Kochanku" znany był z krotochwilnych opowieści. Pewnego razu opowiadał, że poślubił tajemniczą i piękną morską syrenę. Twierdził także, że na tym matrimonium najlepiej wyszedł jego dworzanin, niejaki Borowski, który otrzymał całe potomstwo ze związku z morską istotą. W ten sposób wierny sługa sprzedał 100 tys. śledzi, inkasują niezłą sumkę. Herbata u króla Podczas obrad Sejmu Wielkiego Adam Rzewuski został wysłany z poselstwem do Danii. Julian Ursyn Niemcewicz w swych pamiętnikach opisał moment wizyty polskiego dyplomaty u króla Chrystiana VII: „Panujący naówczas król duński miał pomieszane zmysły, w publicznych atoli posłuchaniach reprezentował jeszcze godność królewską: gdy poseł nasz pierwszy raz stanął przed nim, król ów wśród mowy mianej przez posła do niego dobył kredy i w czasie gdy Rzewuski perorował, dużego kota odrysował mu na kontuszu; tegoż wieczora u księżnej Augustenburg, gdy zastawiono tacę z filiżankami do herbaty, król z naturalnego imbryczka swego filiżanki te napełnił”. Wady uszlachetniają W księdze o obowiązkach męża Waron stwierdzał: „Wady żon trzeba albo usuwać, albo znosić. Kto wady usuwa, czyni żonę milszą, kto je znosi, czyni lepszym samego siebie.” Drogi czytelniku, usuwać czy znosić, zdecyduj sam. Gdzie oni są? Nazbyt aktywne uczestnictwo w Komunistycznej Partii Polski groziło pobytem w więzieniu Polski międzywojennej. Dużo gorzej mieli ci komuniści polscy, którzy przed II wojną wybrali ZSRR swoją nową ojczyzną i zostali zlikwidowani podczas wielkich stalinowskich czystek. Ich losem zainteresował się Bolesław Bierut. Podczas jednego z obiadów u Stalina, Bierut zapytał radzieckiego dyktatora, co się stało z polskimi komunistami, którzy zniknęli w 1937 roku. − Ławrientij, gdzie oni są? – Stalin zwrócił się do Berii. – Kazałem ci ich poszukać, dlaczego ich nie znalazłeś? Beria obiecał, że odnajdzie zaginionych, a kiedy Stalin się odwrócił, rzekł do Bieruta. − Co się tak przypierd... do Józefa Wissarionowicza? Dobrze wam radzę, odpierd... się od niego, bo będzie z wami źle. Bierut natychmiast zrozumiał, w czym rzecz, i już nie zadawał kłopotliwych pytań. Piękny sen Do Alfonsa II Aragońskiego (1162 − 1196) zgłosił się pewnego razu jeden z dworaków, słynący ze swego skąpstwa. − Królu – odezwał się do monarchy – tej nocy miałem wspaniały sen, a był on o Waszej Królewskiej Mości. − Jaki był ten sen? – spytał władca. − Że obdarowałeś mnie, Sire, po królewsku. − Nie należy wierzyć w sny, mój przyjacielu – odrzekł król Wziął w ramiona Rzymianie byli niezwykle przesądni i zwracali uwagi na znaki i wróżby. O krok od złego omenu był Juliusz Cezar: otóż wysiadając na afrykański brzeg potknął się i upadł na ziemię. Pogromca Galów nie stracił fantazji i leżąc głośno krzyknął by wszyscy go usłyszeli: − Ziemio afrykańska, biorę cię w me ramiona! – Okazało się, że miał połowicznie rację, bo oprócz ziemi wziął w ramiona piękną królową Egiptu Kleopatrę. Tak czy owak, refleks i inteligencja pomogła mu wyjść jeszcze nie z niejednej takiej wpadki. Osłów nie braknie Podczas pobytu Bernarda George’a Shawa w Moskwie, pewien dziennikarz zwrócił się do niego z pytaniem. − Mistrzu, czy pan wierzy, że motory wyprą zupełnie zwierzęta pociągowe? Czy znikną muły, konie, osły? − O, niech pan będzie spokojny – odrzekł pisarz – osłów nigdy nie zabraknie. Przyzwoita zabawa Czytając relację z zabawy karnawałowej w „Gazecie Kieleckiej” Bolesław Prus dowiedział się, że miała ona charakter spokojny i przyzwoity. Stwierdzenia te zaintrygowały pisarza i pobudziło go do napisania felietonu: „Bardzo jestem ciekawy, jakie pojęcie o przyzwoitości mają w Kielcach? Dosyć wyrobione!... Wyobraźcie sobie, że w tym roku jednego tylko pijaka wyrzucono za drzwi i to tylko raz!... Przed dwoma laty było gorzej, nie jedną bowiem, ale kilka osób wyprowadzono z galerii, pewną zaś maskę charakterystyczną musiano aż pięć razy eksmitować. Widać w Kielcach nie przestrzegają zasady: jeden bilet służy tylko na jedno wejście”. Proszę pamiętać o tym podczas karnawałowej zabawy!
|
Edukacja
|
|
PLOTKI Z BRODĄ
Wojciech Kalwat
Nieprzewidywalne przestępstwo Prawodawcę Solona zapytano, czemu nie ustanowił prawa przeciw ojcobójcom. − "Nie przewidywałem takiej zbrodni" – odparł. Dyplomacja i wanna Tuż przed wybuchem II wojny światowej do Leningradu przybyła delegacja brytyjsko-francuska pod przewodnictwem admirała sir Reginalda Aymer Ranfurly Plunkett-Ernle-Erle-Draxa, by nakłonić Stalina do przeciwstawienia się Hitlerowi. Kiedy sir Reginald z dumą odczytywał swój pełny tytuł, nie omieszkał wymienić, że jest kawalerem Orderu Łaźni. Tłumacz przetłumaczył ten tytuł jako „Kawaler Orderu Wanny”. − "Wanny?" – zdziwił się Woroszyłow. − "W czasach naszych dawnych królów" – wyjaśniał Drax – "nasi rycerze jeździli konno po Europie, walcząc ze smokami i ratując dziewice z opresji. Wracali do domu zmęczeni i brudni i zdawali sprawę królowi, który czasem oferował rycerzowi luksus [...]. Kąpiel w królewskiej łazience." Tak dogłębne tłumaczenie jednak zupełnie nie trafiło do radzieckiego rozmówcy. Tygrys Niedawno lotem błyskawicy przetoczyła się wiadomość o lwie żyjącym na wolności wśród polskich pól i lasów. Ta iście sensacyjna wieść okazała się jedynie plotką. Te zaś, jak wiadomo, żyją swoim życiem. Do podobnej sytuacji doszło na przełomie XIX i XX wieku, kiedy do Warszawy dotarła wieść o pojawieniu się tygrysa w lasach kozienickich. „Skąd przyszedł? – ironicznie zapytywał w jednym z felietonów Bolesław Prus – nie wiadomo, ale to pewna, że dziś w tej okolicy nikt nie kradnie drzewa, i że „Gazeta Rolnicza” z pośpiechem drukuje broszurę: „O nieocenionym wpływie tygrysów na rozwój leśnictwa”. Sprawdź za kogo córkę dajesz... Jak znaleźć dobrego męża dla córki? Takie pytanie trapiło pod koniec XIX wieku jednego z radomskich Żydów. Kiedy wreszcie swatka znalazła kandydata, przyszły teść zaciągnął młodzieńca do lekarza i tak rzekł: Z przeproszeniem pana doktora, ten oto chłopak chce się żenić z moją córką. Więc przyszliśmy, żeby go pan obejrzał i powiedział jakie jest jego zdrowie? Lekarz był zachwycony takim pomysłem i przystąpił do kompleksowych oględzin nowożeńca. Wreszcie badanie się zakończyło i młodzieniec opuścił gabinet. Wówczas stary Żyd, gładząc swoją siwą brodę zapytał: − Jakże, tam panie doktorze? − Możesz mu śmiało oddać córkę – rzekł lekarz − Chłopak zdrów jak byk... − Jak bik?... – powtórzył stary, szeroko otwierając oczy ze zdziwienia, i orzekł: − Jeżeli on taki zdrów, to ja za niego nie mogę wydać córki. [...] Bo widzi pan doktor, on, ten młody, nie ma gotowych pieniędzy, tylko jest asekurowany na śmierć. Więc radziła mi swatka, żebym go wziął, bo on i rok nie wyżyje, a ja zrobię dobry interes. Żeby ją diabli wzięli – kończył Żyd wzdychając – Jak ona mnie chciała okpić! Ja płaciłbym asekurację, utrzymywałbym jego co rok nowe dziecko, a on by sobie żył! Wielkie szczęście, że przyszedłem do pana doktora. Pierwszeństwo Podczas I wojny światowej król Belgów Albert I wizytował linię frontu. Kroczącemu w meandrach okopów i transzei monarsze towarzyszył znakomity lotnik Nungesser. Zwiedzając pole walki, niespodziewanie lotnik znalazł się przed władcą i zakłopotany jął przepraszać króla. − Ależ wszystko w porządku – przerwał mu władca i zapytał – Czy gra pan w karty? − Owszem – odrzekł Nungesser. − To wie pan dobrze, że as zawsze ma pierwszeństwo przed królem. Modlitwa Gorliwe modlitwy są czasem wysłuchane. Niekiedy jednak święci nie mają ochoty spełniać próśb modlących się. W średniowieczu zdarzały się sytuacje, że świętemu, który nie wysłuchał prośby odpowiedni „karano”. W początkach XVI wieku jedna krewka białogłowa zagroziła św. Wojciechowi: Wojciechu, jeśli nie zechcesz mi pomóc, połamię ci ręce i nogi! Trudno jest być świętym, zwłaszcza męczennikiem, który cierpiał za żywota, a nawet po śmierci. Roztargnienie Francuski pisarz Ferdinand Fabre słynął z wielkiego roztargnienia i z tego, że kiedy się zamyślił, nie rozumiał co się do niego mówi. Pewnego razu udał się z wizytą do jednego ze swych przyjaciół. Otworzył mu drzwi służący i oznajmił, że jego pan umarł ostatniej nocy. Fabre pokiwał głową i rzekł: "W takim razie niech sobie nie przeszkadza, odwiedzę go innym razem." Mistrz sejmikowania Sejmikowanie było sztuką nie lada. Układy, alianse, kreskowanie, a i ostra szabelka decydowała o wyniku szlacheckich obrad. Jednym z najbieglejszych matadorów sejmikowych był marszałek kowieński Antoni Zabiełło, który zapisał się w pamięci szlachty „kradzieżą sejmiku” deputackiego kowieńskiego w 1761 roku. Zabiełło dowiedziawszy się o zamiarach zerwania sejmiku przez kanclerza wielkiego litewskiego Michała Fryderyka Czartoryskiego ułożył plan, dzięki któremu przebiegły kanclerz został wywiedziony w pole. W dzień sejmiku marszałek wyszedł ze swej stancji i dostojnym krokiem ruszył do kościoła bernadrynów, tradycyjnego miejsca obrad sejmiku kowieńskiego. Czartoryszczycy, widząc powolność marszałka i jego świty, postanowili wykorzystać ten fakt i pędem ruszyli do świątyni, by zająć jak najlepsze miejsca do siedzenia. Kiedy ostatni skrył się w drzwiach kościoła, Zabiełło przyspieszył kroku i skręcił w boczną uliczkę, która wiodła wprost do kowieńskiego zamku. Tam marszałek spiesznie zagaiły obrady, nominował deputatów, których nominację jednogłośnie przyjęto. Po tak udanych obradach udali się następnie do kościoła i zaintonowali uroczyste Te Deum laudamus. Zdębieli stronnicy księcia kanclerza słuchali zarówno pieśni, podziękowań marszałka za udane obrady i informacji o zamknięciu sejmiku. Czartoryszczycy na te słowa jęli głośno protestować, ale partia marszałkowska „w pyski nabiła i wyczubiła” opornych.
|
|
|