Nie sposób wyobrazić sobie dzisiaj Krakowa, a zwłaszcza Rynku, bez restauracji Wierzynek. Wzięła ona nazwę od czternastowiecznego rajcy Mikołaja Wierzynka, co to dla „czterech królów i wielu innych książąt [...] urządził [...] wspaniałe i sute przyjęcie [...] we własnym domu”. Nasz najwybitniejszy dziejopis Jan Długosz wskazał też przyczynę, dla której tak wielu dostojnych gości zebrało się w Krakowie. Napisał w swojej kronice: „Król Kazimierz urządził nakładem ogromnych kosztów wiele dni trwające wesele swojej wnuczce, córce księcia słupskiego, wydawanej za mąż za cesarza Karola”.