PIASTOWIE, CHRZEST POLSKI I POCZTKI PASTWA POLSKIEGO
Krzyacy Henryka Sienkiewicza  prawda i fikcja
dzieje.pl Imperium Romanum Muzeum Historii Pols Muzeum II Wojny Światowej Muzeum Pałac w Wilanowie NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE PTH Zamek Królewski w Warszawie 
Polub nas na Facebook'u
ekiosk.pl

Mówią Wieki 3/2017

tylko
8.50 zł

DOSTʘPNE NA:
Win, iPad, Android

pobierz obrazy

Historia antysemityzmu t. 1 i 2

Leon Poliakov

Leon Poliakov to autor monumentalnej, czterotomowej "Histoire de l’antisémitisme", która ukazywała się w latach 1955–1977, będąc podówczas pierwszą próbą całościowego ujęcia tematu antysemityzmu od starożytności do okresu międzywojennego (uzupełnionego o epizody z Szoa). Niedawno krakowskie wydawnictwo Universitas wydało skróconą, dwutomową wersję monografii pod tytułem "Historia antysemityzmu". W pierwszym jej tomie – "Epoka wiary" – Poliakov opisał okres od starożytności przed Chrystusem do schyłku nowożytności. Czterysta stron pisanego wykładu zostało poświęcone losom ludzkim na przestrzeni ponad 2000 lat. Drugą część, zatytułowaną "Epoka nauki", zajął opis zjawiska nienawiści rasowej i religijnej do Żydów aż po czasy Szoa, zasadniczo pominiętego przez Poliakova.


Opis:

Autor zasygnalizował we wstępie krótszej wersji wprowadzenie aktualizacji i poprawek, co w jego założeniu miało oddawać stan badań z początku lat 90., ale niestety z książki nadal przebijają różne elementy historiografii niezmienione od ich napisania w pierwotnej wersji przed prawie półwieczem. Poliakov zrezygnował w dwutomowym wydaniu z kilku fragmentów, a co gorsza również z przypisów i bibliografii. Ta decyzja pozwoliła zdecydowanie skrócić pracę, ale pozbawiła czytelników możliwości poznania informacji zawartych w trzech tysiącach przypisów (sic!). Autor przesunął początki antysemityzmu do epoki starożytnej, przedchrześcijańskiej, nie ograniczając wytłumaczenia narodzin nienawiści do Żydów jedynie problemem tarć w ramach jednego, a później dwóch wrogich sobie monoteizmów – judaizmu i wyrosłego zeń chrześcijaństwa. Odejście od obalonych przesądów w inicjującym tomie – "Starożytności" – nie spowodowało rezygnacji z innych kontrowersyjnych tez, współgrających z elementami przesłania o "narodzie wybranym", co udowadniała część wykładu Poliakova o judaizmie "zupełnie odmiennym od wszystkich religii i wierzeń, które istniały w czasie i przestrzeni". Dziś już nie przyznaje się Żydom palmy pierwszeństwa w kwestii monoteizmu, choć znaczenie judaizmu jako jednej z najważniejszych i wpływowych religii monoteistycznych pozostaje niekwestionowane.

Uważny czytelnik mógłby być zaskoczony brakiem wyjaśnienia w książce korzeni antysemityzmu. Tak jakby autor pragnął nie dociekać niepokojącej zgodności licznych niekwestionowanych autorytetów – Tacyta, Lutra, czy Woltera – którym "zapominano" grzechy antysemickich opinii i poglądów. W swym wykładzie Poliakov zaprezentował jedną stronę badanej rzeczywistości, sprowadzającą się do dokładnie przypomnianych przypadków wrogości wobec Żydów. Francuski autor nie przeprowadził kompleksowych badań całego spektrum zawiłego i drażliwego zjawiska, jakim jest antysemityzm. Udało mu się kilkakrotnie zasygnalizować rolę kwestii ekonomicznych (chociażby w powiązaniu z Talmudem), co wydaje się kapitalne dla zrozumienia wyobcowania Żydów w chrześcijańskiej Europie. Zresztą wyborne opisanie roli Talmudu pozwoliło autorowi zwrócić uwagę na kształtowanie się autonomicznej cywilizacji "narodu wybranego" i jego spuścizny jeszcze w XIV wieku. Poliakov potrafił pozostawić dyskusyjną tezę o zaniknięciu starożytnych Fenicjan, co miało być skutkiem ich przejścia na judaizm. Niepokojące w tej części "Historii antysemityzmu" jest skoncentrowanie uwagi autora na zachodniej części Morza Śródziemnego w starożytności i średniowieczu. W zasadzie nie podaje informacji o istniejącym przez prawie tysiąc lat Cesarstwie Bizantyńskim. A przecież przez dłuższy czas to wschodnie imperium obejmowało Palestynę i liczne gminy żydowskie. Może dziwić też brak jakichkolwiek wzmianek o Królestwie Chazarów – jedynym średniowiecznym państwie w Europie, które wybrało judaizm za swoją "religię państwową". Kolejna wada polega na znikomym dotarciu do źródeł i książek o Europie Wschodniej, co zapewne wynikało z pisania książki przez Poliakova w czasach "zimnej wojny". Drażliwa dla komunistów kwestia oraz utrudnienia w wymianie naukowej uniemożliwiły autorowi dokładne zbadanie historii antysemityzmu na wschodzie. W efekcie zdecydowana część pierwszego tomu "Historii antysemityzmu" została poświęcona występowaniu tego zjawiska na zachodzie Europy, gdzie wówczas istniały skupiska Żydów w Europie.

Rozdział o Hiszpanii to przykład wyjątkowej erudycji i wykorzystania niezliczonych źródeł w postaci dokumentów, ukazujących kilkusetletnie zaślepienie hiszpańskiej inkwizycji obok relacji współczesnych oraz wykorzystania najnowszych (lata 50. i 60. XX wieku) monografii dotyczących tematu. Podobnie rozwinięte zostały kwestie antysemickiego szaleństwa na terenie Francji, Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i Anglii. W tej części ujawniła się ogromna erudycja Poliakova, pozwalająca mu na zaprezentowanie najróżniejszych ciekawostek z roczników, kronik czy zapisków kościelnych. Autor odwoływał się do innych, oryginalnych źródeł, jak papieskie homilie, zakazujące łączenia Żydów z mordami rytualnymi, czy pisma Ojców Kościoła i świętych, wypowiedzi władców i wysokich urzędników o "starszych braciach w wierze". Autorowi udało się dotrzeć do utworów średniowiecznego teatru ulicznego, pieśni i innych kompozycji muzycznych czy ludowych porzekadeł. Poliakov odnalazł informację o sposobach negatywnego wyróżniania Żydów za pomocą żółtych, szpiczastych kapeluszy, a później Gwiazd Dawida w tym samym kolorze. Na tym tle wyszczególnił specyfikę włoskiego rozdrobnienia, która zaowocowała pozytywnym stosunkiem Włochów do "starszych braci", nawet mimo pierwszego ghetta w Wenecji. Za arcyciekawy można uznać szkic Poliakova poświęcony gminie żydowskiej, żyjącej w Rzymie i tworzącej specyficzny, skomplikowany układ odniesień z papiestwem, czy rozdział o systemie filozoficznym Barucha Spinozy. Dominujące w "Historii antysemityzmu" rozdziały o Europie Zachodniej stanowią podstawową zaletę tego opracowania.

Jak wiadomo, od średniowiecza podstawowym miejscem osiedlania się wyznawców judaizmu stawało się Królestwo Polskie, a potem Rzeczpospolita Obojga Narodów, określone przez Mojżesza ben Israel Isserlesa specjalnym terminem: Polin, co znaczyło "tutaj spocznij". Zabrakło też słów tego tamuldysty i filozofa o Polsce: "W tym kraju nie ma zawziętej nienawiści do nas, jak w Niemczech. Oby zostało tak nadal, aż do nadejścia Mesjasza".

Za błąd Poliakova można uznać nieuwzględnienie postaci słynnej Estery i roli króla Kazimierza Wielkiego jako władcy polskiego otwierającego się na wyznawców judaizmu wypędzanych z całej Europy. Podobnie opinie autora mogą zaskakiwać ograniczoną perspektywą obserwacji, gdy poświęcił miejsce opisowi epidemii dżumy z połowy XIV wieku i zakończył wywód stwierdzeniem: "co znamienne, z wyłączeniem terytoriów sąsiadujących z Niemcami, polscy Żydzi nie musieli za nią odpokutować". Francuski autor zrezygnowałby z takich porównań, gdyby zdawał sobie sprawę z granic ekspansji wspomnianej epidemii, która opanowała Wielką Brytanię, a nawet Islandię, ale nie przekroczyła linii Łaby i Dunaju.

Istotnym lapsusem było pomylenie przez Poliakova wojen kozackich z potopem, gdy pisał, że "w 1648 roku wybuchły niepokoje i konflikty, które do historii Polski weszły pod nazwą potopu". Autor, jako historyk-amator, nie wykorzystywał metod badawczych, jakimi posługują się historycy zawodowi, mimo że należał do kręgu "Annales". W XXI wieku mogą zaskakiwać słowa: "prosty lud, gnębieni i niepiśmienni chłopi [w szlacheckiej Rzeczpospolitej Polskiej] nie mieli ani głosu, ani miejsca, ani sposobu, żeby przekazać nam swoją opinię". Ale widocznie – jako wychowankowi kultury francuskiej – było mu daleko do prac polskich historyków, nawet tak znanych we Francji jak Bronisław Geremek. Podobnie jak w przypadku Polski, brak w dostępie do źródeł i monografii o dziejach Rusi i Rosji zaważył na niskim poziomie rozdziału o początkach relacji rusko-żydowskich.

Drugi tom został poświęcony okresowi historii od czasów poprzedzających rewolucję francuską, które doprowadziły do ukształtowania nowoczesnego antysemityzmu europejskiego, co stało się źródłem dla zaistnienia klimatu dla Szoa. Wywód tomu drugiego "Od Voltaire’a do Wagnera" zainicjowały kwestie źródła rewolucyjnego uniesienia Francuzów, za które można uznać oświeceniowy ferment w przedrewolucyjnym królestwie Ludwika XVI. Na tym tle Poliakovowi udało się zaprezentować całkowicie przeciwstawne poglądy Woltera i Rousseau. Kolejne strony zajęły opisy emancypacji Żydów w Europie Zachodniej, co ponownie ujawniło skalę oczytania autora, który wykorzystał setki, jeśli nie tysiące źródeł, tworząc obraz XIX-wiecznych wysiłków asymilacyjnych i wynikających z nich reakcji rasistowskich. Opisane w "Epoce nauki" wydarzenia zaznaczyły się aktywnością Disraelego, Marksa, Rothschildów, Trockiego, Rathenaua czy Einsteina. Ale dociekliwość Poliakova sprawiła, że nie poprzestał na tym i udało mu się przywołać pisma socjalizującego Proudhona, akcentujące jego zoologiczny antysemityzm. Zaskakująco pobrzmiewają przepowiednie Heinricha Heinego, który wieszczył, że "odbędzie się w Niemczech spektakl, w porównaniu z którym francuska rewolucja wyda się beztroską idyllą". Poliakov udowodnił, ze antysemityzm był atrakcyjnym poglądem, nieobcym europejskim elitom. Autor potrafił skonfrontować niechętne Żydom poglądy Schopenhauera z nieoczekiwaną życzliwością Nietzschego, piszącego "jakimże dobrodziejstwem jest Żyd wśród Niemców". Poliakov wspomniał jeszcze o rasistowskich przekonaniach eugeników, wywodzących się z kręgów zbliżonych do sir Francisa Galtona, kuzyna Karola Darwina, czy "opętanego" germańską mistyką Houstona Stewarta Chamberlaina. A to tylko kilka postaci z bogatej galerii bohaterów zaludniających stronice "Historii antysemityzmu". Szczególnie szokuje poziom i natężenie kamuflowanego antysemityzmu anglosaskiego.

Jako zwiastun zapowiadający koszmar Shoah można uznać rozdział "Samobójcza Europa", dokładnie analizujący rozwój kampanii antysemickich i powiązanych z nimi trendów neopogańskich Belle époque. Ten czas zdominowały dwie przełomowe rozprawy sądowe z udziałem Alfreda Dreyfusa i Mendela Bejlisa. Poliakov dokonał całkiem poważnej analizy sytuacji w Rosji w II połowie XIX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem rządów Mikołaja I oraz Aleksandra III, które sprzyjały powstaniu fenomenu pogromów ludności żydowskiej. Jednak autorowi praktycznie nie udało się wyodrębnić polskich "ziem zabranych" pod rosyjskim zaborem, których nieistniejąca granica nadal przedzielała Cesarstwo Rosyjskie niewidzialnym kordonem, uniemożliwiającym Żydom zamieszkanie na "świętej ziemi ruskiej". To na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej żyła większość ówczesnych żydowskich poddanych carów Wszechrusi. Ostatnie dwieście lat dziejów Europy do permanentne tlenie się nienawiści wobec Żydów, nawet pod pozorami życzliwości czy emancypacji, jak to opisał Poliakov. Złudne perspektywy asymilacji okazały się niewystarczające dla radykalizującej się młodzieży żydowskiej. Autorowi udało się znakomicie zaznaczyć przeobrażenie potomków pierwszych asymilatorów w rewolucjonistów, żądnych zniszczenia "starego ładu".

Poliakov przeanalizował zjawisko antysemityzmu w okresie pierwszej wojny światowej oraz w latach trzydziestych. W bliższej nam przeszłości badawczy entuzjazm autora jakby nieco osłabł, mimo że zasygnalizował on kwestie rosyjskiej judeofobii w przededniu rewolucji październikowej oraz antyżydowskich ustaw III Rzeszy z 1933 roku. Jednocześnie pominął bolszewickie uprzedzenia antysemickie, w tym skrajną nienawiść Stalina do Żydów. Dialektyka marksistowska pozwalała na oficjalne uwielbienie internacjonalizmu (i zjednanie tym samym licznych asymilowanych Żydów) przy równoległym prowadzeniu przez Stalina bezlitosnej walki z kosmopolityzmem w okresie międzywojennym oraz syjonizmem po 1945r. Zaniepokojenie może budzić uproszczenie polegające na tym, że Poliakov wymieniał wielokrotnie Polskę jako miejsce eksterminacji Żydów przez Niemców, nie zaś "Generalne Gubernatorstwo, czyli ziemie polskie okupowane przez narodowo-socjalistyczną III Rzeszę". Podobnie można zauważyć jego nieznajomość epizodów polskiej historii, chociażby zbrodni katyńskiej. Za typowy i rozpowszechniony błąd można uznać określanie "politycznych" stopni w SS i Waffen-SS ich wojskowymi odpowiednikami, co doprowadziło do pojawiania potworków w rodzaju "pułkownik SS".

Lektura obu tomów "Historii antysemityzmu" może spowodować ambiwalentne odczucia u czytelnika. Poziom merytoryczny niektórych fragmentów, szczególnie dotyczących realiów wschodnioeuropejskich czy kwestii Szoa, jest niewystarczający. W rozdziałach poświęconych antysemityzmowi w Polsce czytelnika częściowo ratują nieliczne komentarze redaktora naukowego polskiego wydania. Wyraźnie widać, że błędy wynikają z braku kontaktu autora z poważnymi monografiami o dziejach wschodniej części "Starego Kontynentu", a także z upływu czasu od wydania "Historii antysemityzmu" oraz nieuwzględnienia nowych opracowań, jak chociażby "Bożego Igrzyska" Daviesa. Poliakov zaczął prace nad swoim opus magnum jeszcze w latach 50., a nowe wydanie zawiera w rzeczywistości bardzo powierzchowne zmiany. Mimo przedstawionych powyżej wad, inicjatywa edytorska Universitasu należy do godnych pochwały. Ta fundamentalna praca wymaga wprawnego oka znawców tematu, których nie zaskoczą mętne (typowe dla historiografii lat 50.-70.) uwagi o Wschodzie, a na pewno zdumieją błyskotliwe wywody Poliakova o Zachodzie.

Hubert Kuberski


dodano: 2009-05-17


Kalendarium

25 marca 1807: W imperium brytyjskim zniesiono handel niewolnikami.

Bieżący numer

24 luty 2017
nr 3 (686)

Prenumerata  | Reklama  | Kontakt

Zamknij X

Błąd wczytywania.

Zamknij X